O twardej Marysi

Udało się 🙂 nadal czytamy, nadal mamy swoje rytuały, a ja w końcu poznam historię Sierotki Marysi ;).

Czytanie z trójką dzieci ma swoje fizyczne ograniczenia. Warto mieć książkę z twardą oprawą, coby się nie gięła i literki nie żyły własnym życiem ;). Wypożyczyłam inną wersję bajki w bibliotece i milej się czyta :). Książkę trzymam najczęściej jedną ręką, bo na kolanach pożywia się Trzecia 😉

Co tam u nas? Tydzień pełen matczynej miłości :). Kiedyś wyzdrowieją ;). Tylko to jeszcze nie będzie jutro ;). Już bliżej wiosny, zwiastunem tego jest schowany odkurzacz, bo nie trzeba czyścić Młodej noska ;). Takie małe a cieszy.

A to czytanie 🙂 to taki mój mały matczyny sukces, co prawda mało kto wierzy, że ja serio im czytam 😉 bo opowiadają o innych atrakcjach, ale ja wiem swoje ;).

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Jedna myśl w temacie “O twardej Marysi”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *