Piątkowe omijanie zatorów drogowych

Tak to w życiu bywa, że powrót autobusem w szczycie komunikacyjnym może się zmienić w fajną wycieczkę.

Piątki to takie dni kiedy mój mąż wcześniej kończy pracę. Mamy aktualnie jednego leżakującego przedszkolaka więc i drugi musi czekać. Z powodu ładnej pogody zdecydowaliśmy, że tatuś wraca do wiosennych porządków a my wracamy autobusem.

W jednym z dyskontów rzucono adidasy dziecięce, które świecą przy chodzeniu. Udaliśmy się na piechotę do pobliskiego. W planie było kupno butów dla najstarszego, ale były tylko 3 pary :). Zostawiliśmy w sklepie tylko jedna a resztę zabraliśmy ze sobą, płacąc przy kasie.

Pogoda ładna, do domu daleko, zator aut okropny. Przeszliśmy kolejny kawałek i udaliśmy się na dworzec kolejowy. Zbierałam się do tego prawie 3 lata.

Jako kolejarska wnuczka spędziłam dużo czasu na dworcach i w pociągach. Moje dzieci musiały poczekać na obejrzenie pociągu z bliska.

Jedna z większych atrakcji jest to jak zmienia się rozkład :). Zwiedziliśmy poczekalnię, byliśmy w podziemiach, ogłuchliśmy przy hamowaniu pociągu, a nawet widzieliśmy podłączanie i odłączanie lokomotywy.

Ze względu na to, że moje dzieci wszystkim mówią dzień dobry :), sokiści pokierowali nas w miejsce gdzie stoi zabytkowy parowóz.

Odpowiadałam na przeróżne pytania. Nie wiem jednak dlaczego tory kolejowe są obsypane kamieniami.

Po wszystkim wróciliśmy pustym autobusem poprzez puste ulice. Padliśmy dość wcześnie – nawet ja w łóżku dziecięcym. Polecamy wycieczkę na dworzec kolejowy :).

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

3 myśli na temat “Piątkowe omijanie zatorów drogowych”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *