Muszę bo się troszczę

Ja – Synku! Musisz posprzątać pokój.

Pierwszy – Muszę to cię kochać.

I tak oto zostałam zabita własnym tekstem. Nie ukrywam, że jak się drą np. że muszę im teraz dać komórkę, pozwolić skoczyć z dachu czy na przykład zrobić natychmiast kanapkę odpowiadam „muszę to Cię kochać i z tego wynika cała reszta”.

No bo taka jest prawda :), gdy kocham nie pozwolę na zrobienie sobie krzywdy. Gdy kocham – będę się troszczyć i zrobię kanapkę. Ja nie muszę jej robić, ja ją zrobię bo chcę by byli najedzeni.

I jeśli kogoś kochamy to pomożemy mu sprzątać by był mniej zmęczony :). Skorygowałam mu wtedy ponownie o co z tą miłością chodzi.

Drugi (płacząc) – Mamo spadłem z krzesła i mnie boli.

Ja – Pokaż gdzie Cię boli.

Drugi (wskazując na środek krzesła) – No tu!

Ja (całując z pełnią troski zranione krzesło) – Już lepiej?

Drugi – Co ty mamo wyrabiasz?

Ja – To gdzie cię boli?

Drugi znów wskazując krzesło – No tu!

Ja ponownie wykonuje pełen czułości gest we wskazane przez syna bolące miejsce (bawiąc się setnie).

Drugi (śmiejąc się wskazał na palec) – Masz rację! Boli mnie tutaj 🙂 nie jestem krzesłem.

Jakbym naprawdę musiała to wszystko robić co „muszę” a nie robiłabym tego z miłości, dawno bym rzuciła to w kąt.

Ale z drugiej strony! To muszę kochać też niezbyt mądre, bo przecież nie muszę :). Ja po prostu kocham :).

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *