Jest ok czyli…

„Bo nowy dzień wstaje…”

Jakiś czas temu obiecałam sobie, że to będzie autentyczny opis macierzyństwa, bo chcę wierzyć w to, że wiele osób tak ma a niektórzy potrzebują informacji, że wszystko z nimi ok. Zresztą brakowało mi tej szczerości w świecie, gdy nosem zamiatałam podłogę jako mama tylko Pierwszego.

Zmęczenie to chyba stan jaki przeżył każdy z nas. Jestem tak po prostu po ludzku zmęczona. Na pytanie „co u Ciebie?” Odpowiadam „ok”. 🙂 Bo to zmęczenie jest dokuczliwe, ale w normie. I rzeczywiście jest „ok”.

Wiem, że mogę być zmęczona bardziej. Wiem, że mój organizm i psychika ma jeszcze większe możliwości, ale jednak jestem zmęczona.

I to jest fakt, bez oceniania czy bardziej byłam zmęczona jako maturzystka, czy mama jednego dziecka, albo dwójki gdy obydwaj byli w domu. Nie mówiąc już o zmęczeniu po nieprzespanej nocy.

Faktem jest, że od około 6 lat nie przespałam cięgiem 8 godzin pod rząd. Faktem jest, że nawet jak odpoczywam myślę o tym co trzeba zrobić.

Mam koleżanki, które gdy są chore to mogą poleżeć i nikt się na nie „nie rzuca”. Mam koleżanki, które nie mają problemu konfliktu między rodzeństwem i bitwy o klocki. Czasem chciałabym być na ich miejscu, chociaż wiem, że też są zmęczone i to naprawdę realnie. Kiedyś moje dzieci też urosną i będę mogła chorować.

Teraz…teraz jak na moje możliwości zmęczeniowe jestem wypoczęta. Pełna sił, energii, ale nadal zmęczona. Wcale nie bardziej niż pracownik, wcale nie więcej niż mama jednego dziecka – tak samo. Idę jednak do przodu szukając wiosny i słońca. No i śpię kiedy mogę, ale to i tak przez następne lata będzie wciąż za mało.

Czy żałuję tego, że od 6 lat jestem zmęczona? Nie! Bo „kocham cię” i brudne łapki, które potrzebują mojego przytulenia załatwiają temat.

Jestem zmęczona, ale jestem w tym najlepszą mamą jaką potrafię być.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *