Współczesne loty

Sobota to dzień latania jak na najprawdziwszą czarownicę przystało. Jednak preferuję loty na odkurzaczu ;). Jako młoda dziewczyna obiecywałam sobie, że nie będę sprzątała w sobotę, ale tak po ludzku lubię odpoczywać w niedzielę w ogarniętym domu.

Ogólnie dziś zostałam uświadomiona przez Drugiego że to rzeczywiście bez sensu. Wszedł w obuwiu do świeżo odkurzonej chaty:

Odkurzałaś? Nie widać.

Podsumował rezolutnie

Cóż robić? Sama jak muszę szybko coś zrobić nie patrzę czy kładę ubranie młodej na miejsce. Jak tylko się odwrócę zabawki wracają na swoje ulubione miejsce czyli na nasz stół. Trzecia nie czuje się komfortowo dopóki nie rozrzuci puzzli i robi to tylko wtedy gdy są pudełku. Jak leżą w nieładzie zostawia je w spokoju.

Zmywanie jest zawsze – zwłaszcza tuż po tym jak pozmywam, bo w czymś pić trzeba. Pranie się piętrzy, chociaż staram się nie włączać pralki w niedzielę.

Książki które czytamy są pod ręką. Zresztą tak samo jak przybory do rysowania. Ubrania do schowania do szafki albo sie suszą albo w niemym nieładzie przypominają mi o tym, że nie mogę ich zostawić tam gdzie są.

Pierwszy posiłek po odkurzaniu doprowadza podłogę do stanu sprzed odkurzania :). Tylko czy to, że nie widać że sprzątamy oznacza że możemy tego nie robić w ogóle? No niestety sprawdziłam, że jak raz na jakiś czas nie ogarnę tych wszystkich szmeli to okazuje się że wtedy dopiero widać, że robię coś w domu.

Ten brak efektu na dłużej jest wysoce frustrujący i demotywujący. Więc uszy do góry 🙂 warto działać mimo braku efektu 😉 i zaganiać do roboty młode zmęczone życiem pokolenie ;).

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *