O pewnym skaleczeniu

Uruchamiamy wyobraźnię ;). Zielony wózek spacerowy w którym siedzi dziecko około roku z różowymi elementami na koszulce. Z prawej strony wózka niższy z chłopców na oko początki przedszkola. Z lewej wyższy na oko prawie zerówka. Nawet troszkę podobni. Wózek prowadzi niskie i szerokie (może jest w kolejnej ciąży, albo dochodzi do siebie kolejny rok) dziewczę w okularach.

Dziewczynka w wózku rozgląda się ciekawie. Chłopcy piją picie z butelek szklanych (celowo nie podaję firmy). Nagle rozlega się przeraźliwy ryk. Chłopczyk młodszy wpada w czarną rozpacz. Patrzy na palec i teraz są to spazmy.

Matka patrzy, wyciąga chusteczkę. Po chwili grzebie w torbie i mówi „sorry skończyły się”. Dziecko całe mokre od płaczu, czerwone i drze się tak jakby conajmniej odcięło palec. Teraz do tego dochodzi starsza pani z „życzliwym” komentarzem – a co tak płaczesz nic ci nie jest. Jak się domyślacie, do tej pory sytuacja była spokojna – ryk i rozpacz większa. Matka po chwili zmienia chustkę przy okrzykach „Krew! Ja krwawię”. Żeby było ciekawiej starsze dziecko zaczyna się śmiać (tak, te które całkiem niedawno złamało obojczyk i wcale nie uważa, że śmianie się z innych jest ok).

Dziewczyna idzie przy akompaniamencie płaczu i nerwowego śmiechu do najbliższego sklepu. Poszkodowany jest głośny ostro. Matka kupuje plaster za ciężkie pieniądze (w domu ma oczywiście zapasy tylko zapomniała wsadzić je do torby wózkowej). Starszy brat zmartwiony komentuje w kolejce że wypadałoby płaczące dziecko przepuścić. Matka się lekko czerwieni, rzeczywiście mieli tylko ten plaster, ale przed nimi tylko była jedna osoba, która kończyła transakcję.

Po naklejeniu plastra z tygryskiem (najtańszy) przytuleniu i utuleniu emocji mama zaczyna dziecku tłumaczyć co się stało. Dziecko skaleczyło się kapslem od soczku (tak tym ze „złotą myślą”).

Chwila ciszy, idą dalej. Jednak to nie koniec. Zaczyna się drugi etap żalu i płaczu. Młody zaczyna krzyczeć:

To przez ten twój KLAPS mnie teraz boli

rozżalił się młody człowiek!

Miny ludzi nieziemskie. Część ludzi kontroluje sytuację. Dziewczę przytula dziecko i tylko nieliczni słyszą:

Kapsel cię skaleczył synku a nie klaps

Stara się mówić w miarę wyraźnie dla okolicznych obserwatorów

I żeby było ciekawiej – nic a nic nie koloryzuję! Plastry znów są w torbie :). Palec cały, szczepienie na tężec ma aktualne ;). Ubezpieczenie skaleczenia nie obejmuje ;).

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Jedna myśl w temacie “O pewnym skaleczeniu”

  1. „Zawarta w soku kompozycja witamin pomaga zachować witalność, energię i dobre samopoczucie”… tyle ze strony producenta soczków z „klapsami”, na których można znaleźć złote myśli A powinni dodać, że w celu utrzymania dobrego samopoczucia lepiej uważać na palce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *