Wakacyjna tradycja

Ziutek – zabytkowy trolejbus

Już od dwóch lat Pierwszy musi koniecznie przejechać się zabytkowym autobusem. Jeżdżą przede wszystkim w weekendy wakacyjne – Gutek czyli stary „ogórek” oraz Ziutek czyli stary trolejbus.

Dwa lata temu zostawiliśmy Pierwszego z tatusiem i przejechaliśmy wspólnie Gutkiem. Rok temu była już Trzecia, która nie lubi jazdy autobusem i co chwilę była głodna. Chłopcy jeździli zarówno Ziutkiem i Gutkiem razem z dwoma wujkami, a ja czekałam z najmłodszą.

W tym roku na trasę turystyczną ruszył tylko Ziutek. Trzecia bardzo nie lubi autobusów, więc zwiedzała z dziadkiem ogród saski. Chłopcy i goście jeździli ze mną Ziutkiem. Przewodnikiem była moja dobra koleżanka. Naprawdę przemyciła dużo ciekawostek na temat miasta.

Ziutek w środku. Ma fajne stoliczki przed każdą kanapą. Jakoś wątpię żeby było to standardowe wyposażenie kiedyś.

Oprócz tego było tradycyjnie – Drugi połowę trasy przespał, a Pierwszy narzekał na opowieści przewodnika. Za każdym razem narzeka, wychodzi zadowolony i nie może doczekać się następnego razu. Zaczynam się zastanawiać czy nie zmienić tradycji, ale on tak bardzo czeka na wakacje i wycieczkę trasą turystyczną.

Do tej pory dostawaliśmy w prezencie magnesy ze zdjęciem zabytkowego autobusu. W tym roku w można dostać monetę kolekcjonerską z okazji 90 lat komunikacji miejskiej w Lublinie. Pierwszy swojej nie pozwala nikomu dotykać bo czeka na to aż będzie warta majątek (albo dwa majątki!).

Kolejna przejażdżka za rok. Liczymy na powrót Gutka i może kolejny zabytek – Ikarusa.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *