O drabinie i innych wakacyjnych atrakcjach

Nogi Drugiego 🙂

Życie się toczy swoim torem. Wakacje się kończą, przedszkolne zakupy w toku, fryzjer umówiony. Tym razem obcinanie nie wyszło mi zgodnie z moim oraz właściciela włosów, zamysłem. Drugiemu bałam się już włączać maszynkę, a Trzecia chyba zasługuje na równo przycięta grzywkę, zwłaszcza, że przed nami rodzinne występy w drugiej części Polski.

Oprócz tego ponad tydzień temu moja matczyna miłość była tak duża, że bez zastanowienia i analizy sytuacji, będąc jedyną osobą pełnoletnią po naszej stronie płotu, postanowiłam odzyskać styropianową rakietę, która zamieszkała na dachu garażu. Mało z tego pamiętam, ale Pierwszy mi wszystko opowiedział, łącznie z tym, że tym razem nie myliłam ich imion, a oni się lekko przestraszyli. Oczywiście rakiety nie odzyskałam. Teraz tylko chodzę na badania, które mają potwierdzić, że zanik pamięci i zakręcenie to efekt mojego charakteru, a nie upadku.

Co tam jeszcze? 🙂 Wszystko dobrze 🙂 dzieci czasem są złośliwe, czasem się gryzą, czasem marudzą – ot życie. Pierwszy powoli zaczyna czytać i traktuje to jak rozwiązywanie kalambur 🙂 i zaczął mu się ruszać jeden ząb. Troszkę się przestraszył, bo chwilę przed tym gryzł klocek i myślał, że to efekt tej działalności, a nie starzenia się mleczaków.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

2 myśli w temacie “O drabinie i innych wakacyjnych atrakcjach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *