Zwykły dzień

Dzień jak co dzień. Pobudka o 6 na 30 min. Czasami budzi się Drugi na przytulenie, czasem Trzecia na zabawę w pokoju bez braci. Co istotne Pierwszy próbuje jak najdłużej nie spać w nocy by być ze mną sam na sam. Potem jest dosypianie na czujnym śnie czy wszystko pod kontrolą. Dość często wstaję kiedy kłótnia między rodzeństwem wchodzi w wyższą fazę.

Potem śniadanie. Najpierw długie dyskusje co będą jedli. Uznałam po wielu latach, że robienie kanapek po to by później zastanawiać się co z nimi zrobić, nie ma sensu. Jeden zje jajko, drugi zdecydowanie nie. Dziewczynka zje zarówno jajko jak i to drugie ;).

Potem następuje akcja „ubierz dziecko”. Młoda biega po domu po każdym matczynym sukcesie. Pierwszy to ściągnięcie piżamy i pieluchy. Dobrze że jeszcze nie ma schodów na górę to mamy mniejszy dystans.

Pierwszy się zbiera do ubierania godzinami, bo ma ważniejsze i ciekawsze sprawy. Drugi desperuje, że nie umie i musi mu ktoś pomóc. Wystarczy siedzieć obok, ale najczęściej w trakcie biegam do kuchni żeby złapać Trzecią by założyć jej kolejną część garderoby – a zimno się zrobiło to i warstw więcej.

Po sukcesie zaczyna się akcja „daj syropek”. Kolejność jest ważna. Drugi lubi najpierw na odporność potem na kaszel, Pierwszy odwrotnie a młoda chciałaby syrop za każdym razem jak oni dostają, więc najlepiej 4 razy.

O tej porze pranie już jest raczej skończone i na szybko ściągam to co wyschło i w praktyce leży na łóżku dopóki nie muszę go ścielić. Potem odkurzanie, gotowanie i czasem krótkie wietrzenie dzieci, bo i drewno by się przydało na wieczór. W międzyczasie rozdzielam kłócących się chłopców. Trzecią zabieram, żeby nie niszczyła budowli i tak mija czas.

A i często szukamy pilota do tv. Czasem znajduję go na kuchence dziecięcej, bo młoda wynosi. Dziś był między klockami. Spytana gdzie pilot mówi „tam”. Jak uda mi się załatwić chwilę ciszy przed bajkami i uśpię Trzecią to jestem uziemiona. Od kilku dni ma radar i jak tylko ją odłożę i wstanę z łóżka, budzi się.

Potem wraca tatuś. Tylko najczęściej idzie budować, rąbać drewno itp. Ja już powoli czekam na finisz dnia. Około 18 rozpalam i powoli ogarniam mycie dzieci i kolację. Oczywiście kolacja wygląda tak jak śniadanie. Plus chłopcy głodnieją w różnych momentach. Mój ulubiony to 22 i jęk „mamo jestem głodny”.

Trzecia usypia różnie. Czasem o 19, czasem o 22. Zdarza się, że zasypia i śpi z krótkimi przerwami na przytulenie do rana, czasem budzi się po 2h wypoczęta i gotowa do zabawy. Wtedy uwielbia wszystkich przytulać, wsadzać im palce w oczy ewentualnie robić „benny hilla” w głowę.

Potem jak już wszyscy zasną, ja ogarniam nocne sprawy. Czasem szykuje mięsko na następny dzień, czasem zmywam, wrzucam pranie do pralki żeby z rana włączyć tylko „start”. Potem muszę głowę wyciszyć. Jak zdążę to nawet zasnę przed tym jak na pierwsze przytulanie wstanie Trzecia, czasem nie.

Wczoraj Trzecia o 6 rano stała i patrzyła jak załatwiam poranną toaletę i skrzypiała drzwiami. Drugi popołudniu zostawił mi ogryzek jabłka mówiąc, że to dla mnie gdybym była głodna. Pierwszy dziś dla odmiany uznał że o godzinie 11 piżama to jednak dobry pomysł, a mi się nie chce kłócić. Wczoraj byli rycerzami walczącymi z zabawkami i wszystkie posprzątali. Byli też rycerzami, ktorzy walczyli z warzywami i obrali wszystkie do dwóch zup (tak…zrobiłam dwie zupy). Ciekawe czy dziś będzie spokojniej.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

2 myśli w temacie “Zwykły dzień”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *