W sobotę była zabawa w błocie. Zapas wody podeszczowej w zabawkach się skończył. Powiedziałam, że mogą pójść na drugą stronę domu i wziąć wodę z wiaderek ;). Wrócili szczęśliwi i nagle słyszę jak szeptem Pierwszy mówi Drugiemu:

Pierwszy – Weź wodę z kranu, ale mamie powiedz, że z wiaderka.

Ja – To skąd bierzecie tę wodę?

Pierwszy – No z wiaderka jak prosiłaś.

Ja – Wolę uczciwość, to skąd ta woda?

Pierwszy – No dobra, z kranu, bo w wiaderkach nie było


Pierwszy – Mamo a dlaczego Drugiego nie nazwałaś tak samo jak mnie?

Ja – Bo to troszkę słabe, żeby dzieci miały tak samo na imię. No i by się myliło.

Pierwszy – Wystarczyłoby żebyś nas odznaczała czyli Pierwszy Jeden, Pierwszy Dwa. Albo lepiej – Pierwszy Starszy i Pierwszy Młodszy. Ja oczywiście byłbym Pierwszy Starszy.

Ja – To ciekawe.

Pierwszy – Trzecia, a Ty byś się nazywała Zenobia Pierwsza a nasza siostra Zenobia Szósta.

Drugi – Mamo, czy Pierwszy może teraz potłuc to jajko? (*Trzepali jajka na grzanki)

Drugi – Mamo, gdzie jest ścierka?

Ja – Proszę

Drugi – Nie taką, nie chcemy tetery. (*Tetry), bo chcemy umyć zabawki.

Młoda dziś przyniosła mi z kuchni czosnek :). Ogólnie lubi tam przebywać i stukać talerzami. Przynosi sobie krzesło i sprawdza blaty :).

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *