O porannym wstawaniu

Jakiś czas temu, gdy miałam tylko jedno dziecko stanęliśmy przed wyborem przedszkola. Na ostatnim miejscu było właśnie to do którego się dostaliśmy. Jakoś tak wyszło, że przy okazji nam się spodobało i zostaliśmy na dłużej. Ale ten wstęp jest po to, aby wyjaśnić dlaczego jestem z rana matką sadystką.

Przedszkole do którego chodzą moje dzieci jest w okolicy naszego rodzinnego centrum logistycznego – w pobliżu pracy mojego męża, miejsca pobytu większości rodziny z obydwu stron oraz naszego pediatry. Tylko, że jest to drugi koniec miasta. Pobyt dzieci zależny jest od pracy dowożącego ich tatusia. Tym samym są w przedszkolu w okolicy 6:30.

Wstawanie w okolicy 6 wychodzi moim dzieciom tylko do drugiego tygodnia bytności w najmłodszej grupie. Zanim zostaną przedszkolakami mogą w ogóle nie spać. Coś na zasadzie – byłem już w tym przedszkolu, już nie muszę ;).

Dwa dni temu z rana Drugi postanowił pertraktować sposób budzenia go. Sprawa wygląda tak:

  • Wstaję z nadzieją, że Trzecia będzie spała nadal. Zaglądam do łazienki i później kontroluję realną temperaturę za drzwiami.
  • Biorę z krzesła z przedpokoju przygotowane wieczorem ubrania Pierwszego.
  • Czasem przychodzi Trzecia zapłakana, że zabrali jej mamusie. Ale jak zaproponuje jej się budzenie braci idzie ich ochoczo przytulać. Jak się za dobrze zakopią rozczarowana mówi „ne ma”.
  • Na „śpiocha” ubieram Pierwszego i mówię, że teraz czas na drzemkę :).
  • Idę do Drugiego po drodze zabierając z tego samego krzesła jego ciuchy.
  • Jego też ubieram na śpiocha opowiadając żarty, dokręcając śrubki w kolanach i przytulam.
  • Przenoszę Drugiego do przedpokoju i dalej opowiadamy sobie żarty Przykładowy dowcip poranny Drugiego – „Jak nie jesteś krową to jesteś krową”.
  • W międzyczasie wołam Pierwszego, że czas drzemki już się ostro skraca. Wspieram go słowami, że rozumiemy z tatusiem, że jest za wcześnie. Oprócz tego ubieramy się z Drugim.
  • Jak już Drugi jest ubrany to albo łaskawie pojawia się Pierwszy, który twierdzi że drzemki nie miał, albo trzeba go zabrać z łóżka „recznie”.
  • Ubiera się Pierwszy i wychodzą wcześniej otrzymując małą wałówkę pocieszenia.

No i system jest jedynym realnym rano. Pierwszy potrzebuje drzemki po przebudzeniu, a Drugi uwagi i przytulenia. No i pojawiły się pretensje, że Drugi śpi dłużej o te dwie minuty w których ubieram Pierwszego.

Zaproponowałam synowi że mogę zrobić zamianę tylko po wstaniu brakuje czasu na drzemkę. Popatrzył na mnie, pomyślał i stwierdził, że on jednak woli ten system.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

2 myśli w temacie “O porannym wstawaniu”

  1. No powiem Ci, że jestem pod wrażeniem twojej organizacji !! Odkąd pojawiła się młodsza mój system porannych wyjść jest totalna klapą. Codziennie budzi mnie starszy, abym sprawdziła jego wybór stroju. Pomagam przy przywdziać buty i kurtkę i wracam do młodszej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *