Być podwójną mamą

W niedzielę minęły 4 lata od urodzin Drugiego. Narodziny drugiego dziecka to naprawdę ogromna rewolucja rodzinna. Nagle starsze dziecko „rośnie” w oczach, chociaż tak naprawdę samo jest małe.

Nagle okazuje się, że dwie ręce to za mało. Chciałoby się nadal być tak samo zaangażowanym dla dwójki dzieci, ale się nie da. Realnie jest trudno.

Jeśli do tego dojdzie budowa i ambicja wyprowadzenia dzieci na spacer codziennie, mamy mnie w wydaniu sprzed 4 lat. Był czas podczas którego tuż po ubraniu dzieci wyciągałam z podręcznej torby z pieluchami neospasminę żeby dojść do siebie.

Nie dopuszczałam do siebie myśli, że nie da się nadal być tak samo zorganizowaną jak będąc mamą jednego dziecka. Zwłaszcza gdy jedno żywiło się non stop. Dopiero po dłuższym czasie dowiedziałam się od zaprzyjaźnionych mam dwójki dzieci, że nie zawsze chodzą na spacery i często odpuszczają. Najczęściej jednak czekają na powrót z pracy drugiej połowy żeby wywietrzyć dom.

Było trudno, było ciężko. Jednak było warto. Mimo tego, że jak zostają obydwaj w domu to się kłócą i biją :). Mam Drugiego, który lubi się przytulać, a z drugiej strony przeżywa i rzuca krzesłami.

Jak to podsumował kiedyś 3 letni Pierwszy – „Mamo ja go kocham, ale nie lubię”.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *