Jeden taki dzień w roku

Trzeba się cieszyć póki nie zabrali ;). Raz do roku mogłam przespać się dłużej. Od 6 lat dłuższego spania nie ma. Wszystko jest w normie.

Tylko że tego dnia jakimś sposobem nie jestem w niedoczasie. Jest śniadanie, pies nakarmiony, ja zdążyłam poleżeć i udawać że mnie nie ma. Możliwe jest to tylko dlatego, że do mojej matczynej piersi przychodzi samodzielnie jakiś mały Turkuć Podjadek 😉 drugi już nie podjadek kładzie mi rękę na ramieniu i nie gada. Trzeci Turkuć jest synem swojej matki i śpi do oporu.

Oni wstali jak zwykle – czyli o 8 starego czasu. Jednak ja jakoś szybciej i sprawniej działam. Normalnie w niedzielę śniadanie ogarniałam na 10 a teraz wyrobiłam się na 9 starego czasu. Czyli nie dość że jest godzinę wcześniej to ja jeszcze wcześniej ogarniam życie – dwie godziny do przodu ;).

Jest tak tylko raz w roku 😉 tylko w ostatnią niedzielę października. Od poniedziałku wszystko wraca do normy. Śniadanie jest jak zdążę, pranie rozwieszam jak Trzecia pozwoli ;). Spacer jest jak się wyrobię albo jak się nie wyrobię ;). Jedynie dzieci w przedszkolu wtedy kiedy trzeba, bo jednak tatuś nie powinien spóźniać się do pracy :).

Nie wiem dlaczego mój organizm przy zmianie czasu na zimowy działa tak pozytywnie i jest zmobilizowany. Może to ta myśl o dłuższym spaniu robi efekt placebo? Bo przecież śpię dokładnie tyle samo co dzień przed zmianą?

A jak u was? 🙂

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

2 myśli w temacie “Jeden taki dzień w roku”

  1. No nie wiem, ja zapomnialam o zmianie czasu, a też obudzilam się wyspana jak skowronek przed 8 starego czasu – i to w niedziele! Więc chyba niekoniecznie placebo 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *