Pod kontrolą, albo i nie

Jest spokojnie 😉 pod kontrolą.

Soboty mają swój urok. Budzik nie dzwoni przed 6 i tym samym mogę przytulić dzieci śpiące koło mnie żeby dłużej spały.

Mąż z rana zrobił kawy, herbaty z sokiem i zimną wodą. Niektórym wręczył parówki w garść. A nawet pilnował żeby nie rozdeptali mnie nadmiernie.

Ale z rana wszystko jest w chaosie.;)

W nocy krasnoludki przeczytały w kalendarzu, że będzie sobota i zrobiły nam bałagan. Podłoga w pokoju dziecięcym jest delikatnie mówiąc w lekkim chaosie. Dziecięce książki po przejrzeniu przez Trzecią leżą w nieładzie pod szafą (te które jej nie zainteresowały) lub na stole i fotelach (te które oglądała). Na stole pomiędzy kubkami z napitkiem wieczornym i porannym leżą kredki, które były niezbędne komuś kto miał tuż przed snem artystyczną wenę.

Naczynia w kuchni czekają na to, aż nadejdzie na nie pora. Pranie na suszarce czuje już, że będzie ściągnięte jak tylko pralka przestanie szumieć.

Na śniadanie wymarzono sobie kanapki z dżemem co oznacza, że będzie słodziutko. Zresztą każdy posiłek wywołuje w mieszkaniu stan jak po przejściu tajfunu.

Do tego sprzeczki między rodzeństwem 🙂 są na porządku dziennym. Jednak tak samo uciążliwe dźwiękowo są wspólne „pokojowe” zabawy. Tylko cisza jest niebezpieczna 😉 – ona zwiastuje jakaś ciekawą przygodę szokującą dla mamy.

Tylko czasem mi brakuje tego domu dla dorosłych. Bez zabawek na stole, klocków LEGO pod stopą i dżemu na oparciu foteli ;).

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *