Święto postaci z bajek

5 listopada był Dzień Postaci z Bajek. Kilkanaście dni wcześniej przeczytałam na stronie naszego przedszkola ogłoszenie, które mnie lekko zaniepokoiło.

Dzieci miały być przebrane za postacie z bajek. Stroje miały być nieprofesjonalne i wykonane przez opiekunów.

Oprócz dużej ilości emocji mój mózg skupił się na tym żeby wymyślić coś co jestem w stanie zrobić. Martwiłam się też dlatego, że ze względu na mój brak talentu plastycznego chłopcy będą się czuli źle w grupie rówieśników. Moje ręce na samą myśl o robieniu stroju najzwyczajniej w świecie się lekko trzęsły.

Potem skupiłam się na pracy mentalnej. Jak przekonać dzieci do swoich pomysłów. W pierwszej wersji mieli być postaciami z ludowych bajek. Jednym słowem kraciasta koszula i ogrodniczki i mamy Tomka Palucha, Jasia Fasolę czy innego bajkowego chłopca. No ale pomysł nie przypadł im do gustu. Nie wiem czemu! Szwagierka proponowała jeszcze zrobienie z nich Stracha na Wróble ;).

Potem sami zaproponowali kolejne bajki. Pierwszy postanowił, że ja zrobię z niego klocek LEGO z filmu „LEGO przygoda”. Oczywiście ma być perfekcyjnie, bo każdy ma się domyślić kim on jest. Udało mi się go przekonać, że wymarzonego efektu nie osiągniemy i lepiej zaplanować coś co będę w stanie wykonać na tyle żeby można się było domyślić co to jest.

Miałam jednak w zapasie zielone spodnie i jedną zieloną koszulkę. Pomyślałam, że można z tego zrobić Piotrusia Pana. A drugie dziecko może da się jednak przekonać do bycia Tomkiem Paluchem? Udało się, ale musiałam jednak stworzyć dwa przebrania Piotrusia Pana.

Szukałam w internecie podpowiedzi jak zrobić czapkę. Ta mogłabyć tylko zielona i z czerwonym piórem. Oczywiście taka żeby nie była „obciachowa”. Normalnie zawał serca miałam większy niż przed maturą. Bo to nie tylko ja bym się skompromitowała, tu chodziło o dziecięce uczucia.

Naprawdę się cieszę że ktoś wymyślił internet. Jakaś dobra dusza nauczyła mnie poprzez instrukcję na YT jak robić czapki z papieru. Instrukcja do ładniejszej czapki stanowiła dla mnie szyfr prawie jak Enigma ;). Zrobiłam chyba ze 40 czapeczek i dopiero później zrobiłam tę żółtą 😉 do której dopasowałam wielkość hipotetycznego pióra.

Dopiero następnego dnia, drżącymi rękami zrobiłam dwie czapki z zielonych kartek. Wycięłam fikuśne czerwone pióra i miałam nadzieję, że młodzież zaakceptuje dzieło. Bałam się to udoskonalać i dokładać np. sznurek, bo miałam realne obawy, że moje ręce zepsują cały efekt.

Przeszperałam półki chłopców i znalazłam zieloną i za dużą koszulkę Drugiego o której zapomniałam. Wręczyłam ją Pierwszemu, który po obejrzeniu zielonych spodni (od nich zaczął się cały pomysł) stwierdził, że się nie nadają. Na całe szczęście zaakceptował czarne rajtuzy, których nosić nie chciał jeszcze dzień wcześniej. Drugi koszulkę i rajtuzy miał znalezione wcześniej.

I tak zrobiłam z dzieci dwóch Piotrusiów Panów. Czuli się w tych strojach dobrze, nie odstawali od grupy. Za to ja po wielu latach nauczyłam się robić czapki z papieru. Może się jeszcze czegoś kiedyś nauczę?

Ale co się nastresowałam to moje. Zadanie wykonane, ale ile ich jeszcze przede mną?


Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *