Świat oczami Drugiego

Mam 4 lata, to bardzo ważne, bo do niedawna miałem 3 i brat mówił do mnie „młody”. A ja przecież tyle potrafię – założyć buty, nalać sobie picie, budować z klocków. Bardzo lubię to ostatnie, ale albo przyjdzie mi ktoś i popsuje, albo brat się śmieje, że on i tak umie lepiej.

Zresztą on wszystko robi lepiej. Jak mnie tak wkurzy już ostro to ja mu wtedy daje „fangę” w to co popadnie. Jestem w tym niezły, bo reaguje dość szybko, nawet tak śmiesznie piszczy. Wtedy czuję, że to ja jestem ten duży i silny.

Lubię też wszystko co słodkie – kanapki z dżemem mógłbym jeść non stop. Tylko mama daje czasami zupę, w której zdarza się taka obslizgła cebula. Wiecie, że moja mama nie je kotletów z ketchupem? Dziwna nie? Ketchup pasuje do wszystkiego poza zupą i dżemem. Surówki też ketchup nie jest w stanie uratować.

Lubię też chodzić do przedszkola, nawet jest fajnie tylko czasem ja chcę malować a pani akurat mówi, że teraz idziemy na spacer. Normalnie jak już się zgodzę z nimi, że to dobry pomysł to ona nas wtedy zabiera z dworu i idziemy na obiad. Normalnie się nie może kobieta zdecydować.

A na obiad najczęściej jest nie to co chcę. Wczoraj na przykład były kotlety z ziemniakami, ja chciałem makaron z sosem. To dziś sobie pomyślałem, że jednak mogą już być kotlety. Pani przynosi jedzenie, a tam makaron. Czaicie? Ja makaron chciałem wczoraj. Zresztą! Nie dają tam ketchupu. Jakby nie wiedzieli, że bez tego nie ma jedzenia.

Nawet nie wiecie jaki wracam zmęczony po przedszkolu. Tutaj jakaś zabawa, tu wyjście, tam malowanie. No i jest bardzo głośno.
Przedszkole jak już tam jestem to nawet jest ciekawe, ani chwili się nie nudzę. Mam tam kolegów – czasem mnie ktoś szturchnie, czasem ja kogoś. Czasem się pokłócimy, a czasem razem bawimy. Tylko najgorsze jest to poranne wstawanie. Jakby nie mogło przedszkole być w domu? Ale byłoby fajnie.

Lubię też jak mama mnie ubiera. Krzyczę, że nie umiem, chociaż umiem. Czuję się wtedy taki zaopiekowany i kochany.

Bo wyobraźcie sobie, że mama załatwiła sobie nowe małe dziecko! No fajna jest ta mała, bo jak biegam i robię głupie miny to się śmieje. Ale czasami a nawet prawie cały czas mnie wkurza. Jak się przytulam do mamy to albo jęczy i mama idzie do niej, albo sama zauważy, że mama mnie przytula i przychodzi mnie zepchnąć. Z mojej mamy mnie spycha! Ja przecież byłem pierwszy nie? Albo jęczy, że ona chce moją zabawkę. Jak mówię, że nie dam to udaje że nie słyszy i i tak bierze. Normalnie dziwne to dziecko.
No i czasem śmierdzi. Ludzie kochani! Jak można robić do pieluchy? No wtedy to krzyczę żeby ją mama zabrała jak najdalej ode mnie. Może mnie już nawet nie przytulać.

A wiecie co jest najlepsze. Skakanie po łóżku. To trzeba robić tak cichutko, żeby nikt nie zauważył, a jak już zauważą to mają takie śmieszne miny. Brwi im się marszczą i głośno mówią. Ekstra sprawa. Zresztą jak nie mają dla mnie czasu i zaczynam rzucać zabawkami to od razu ktoś przychodzi. Można? Można! Jak będzie trzeba żeby zareagowali to i kopnę w drzwi. Bo czasem jak spokojnie się bawię i wołam to mówią „zaraz synku tylko zrobię herbatę” albo „za chwilkę tylko uśpię Trzecią”. A jak czymś rzucę od razu mama przybiega.


Swoją drogą nie rozumiem problemu – jak to uśpię Trzecią. Ja zasypiam sam, lubię być głaskany, ale nikt mnie nie usypia przytulonego. Czyli się da inaczej, więc ta mała mogłaby spać a mama się ze mną bawić.

Z tym jej snem to znowu jeszcze inny problem – „Nie krzycz bo śpi”. To ja przecież normalnie mówię, normalnie chodzę. Przecież w końcu się cieszę, że mama widzi moja budowlę. W końcu ma dla mnie czas, a ona zamiast powiedzieć jaki jestem wspaniały mnie ucisza.

No ale czasem bawimy się wszyscy razem i nawet mnie nikt nie wkurza, bo mała mnie słucha i nie rusza moich zabawek (no czasem trzeba na nią warknąć wcześniej). Zdarza się też, że są parówki na kolację a potem kanapki z dżemem. Dla takich chwil warto mieć 4 lata.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *