Domowe zwierzęta

Godzina 12:30 Drugi nadal ma ważniejsze rzeczy niż ubieranie się.
Drugi – Ale zgubiłem te majtki.
Ja – To poszukaj.
Drugi – Ale nie ma.
Ja – No to masz drugie.
Drugi (zaczyna rozpaczać) – To przestaniesz mnie lubić, bo zgubiłem majtki.

****
Pierwszy zaczął biegać i desperować
Pierwszy – Nie będę jadł tej kaszy! Bo ma grudki!
Ja – Synku, ale ty zawsze robiłeś taką awanturę bo nie było grudek.
Pierwszy (po chwili namysłu) – No bo ja chcę jednak grudki, ale tam jest za mało. Zrobiłaś tak bo mnie w ogóle nie kochasz!

****
Ja – Widzę, że sadziliście z babcią róże?
Drugi – Mamo! Ty to się w ogóle nie znasz! Babcia kopie doły! A ja jej tam wlewam wodę.

****
Wieczorne rozmowy:
Pierwszy – Mamusiu, a jak będę chodził do szkoły to kupisz mi zwierzątko?
Ja – No nie wiem zwierzątko to bardzo duża odpowiedzialność. Trzeba mu sprzątać regularnie, a to nie do końca ładnie pachnie. Zwierzątko trzeba karmić i poić.
Drugi- A mi? Jak będę miał 7 lat to kupisz mi takiego małego pieska?
Ja – Synku, nie ważne czy mały czy duży piesek, każdym trzeba się zajmować. Wyprowadzać na spacery nawet jeśli jest się chorym albo się nie chce.
Pierwszy – To wtedy ty będziesz wychodzić!
Ja – No właśnie ja nie będę wychodzić więc trzeba temat bardzo poważnie przemyśleć.
Drugi – Konika? Małego?
Pierwszy – Ale konikiem też się trzeba opiekować
Drugi  – Krówkę?
Pierwszy – Małą? Przecież urośnie!
Drugi – No małą.
Pierwszy – Taka krowa robi dużą kupę! Ale wiesz co? Jak urośnie to zrobimy z niej kotlety schabowe.

W moim życiu dzieje się bardzo dużo, a w dziecięcym „nuuuudno”.
Na zdjęciu widoczna jest nasza nowa hodowla 😉 tyle dobrego, że Drugi przyszedł do mnie bardzo cichutko mówiąc, że musi mówić cicho, bo zwierzątka się stresują 😉 (jaki to był cichy wieczór do czasu aż uśpili zwierzątka i zapomnieli że mają być cicho).
****
Przed chwilą Drugi spytał mnie:
– Mamusiu, a mogę zjeść tego ostatniego kotleta?
– No nie wiem.
– I tak ugryzłem!
– No to zjedz.
– Super, bo już umierałem z głodu.
Kilka minut minęło, widzę że biega po domu jak szalony
– Zjadłeś już kotleta?
– Nie mamusiu, bo nie mam na niego miejsca.

****
Włączyłam Trzeciej piosenkę o wiośnie zaproponowaną przez przedszkole. Siedzi i słucha. Łaskawie wpadają dwa tajfuny (nie powiem miałam chwilę nadziei, że się zajmą piosenką).
Drugi – Ja tę piosenkę znam z przedszkola. Uczyliśmy się!
Pierwszy – Ja ją też gdzieś słyszałem… Gdzie ja ją mogłem słyszeć?
Ja – Może w przedszkolu?
Pierwszy – Możliwe
I poszli :).

****
Drugi – Mamo, ja jestem uczulony na ser!
Ja – Tak? A skąd wiesz?
Drugi – Kiedyś zjadłem i mi nie posmakował.

****
Rano w kubku Władcy Dróg (wygrałam na zajęciach teoretycznych) była herbata. Trzecia podchodziła mi ją podpijać. No ale herbata się skończyła, to zrobiłam w tym samym kubku kawusię. Juz w połowie picia patrzę a tu jakieś małe łapki i dziecięce usta kierują się w stronę mojej kawki z mlekiem
Ja – Nie! To kawa!
Trzecia spojrzała na mnie, do kubka. No i się ostro wkurzyła. Wręczyła mi do ręki kubek i pokazuje że mam pić. Wzięłam łyka, odstawiam i znów kawa do mnie wraca, a dziecko pilnuje czy matka karnie opróżnia kubek z niedozwolonego napoju, żeby naczynie uzupełnić herbatą.

Dialogów jest teraz dużo więcej ale albo mnie nie bawią 😉 albo zapominam. Dynamika naszego życia jest naprawdę zabójcza, zwłaszcza, że pracuje zdalnie ogarniając czasem duża ilość uczniów plus moje tajfuny.

Historia w czasach zarazy cz. 2

Udało mi się zebrać filmy na różny etap szkoły podstawowej. Klasa 6 robiła „zamówienia” – więc jest coś o Starożytnym Egipcie (mój recenzent mówi, że do połowy fajne potem już wyłączył) o Starożytnej Grecji, o Stalinie 🙂 czy o modzie na początku XX w. Był też dziki zachód. Naprawdę warto podążać za uczniami.

Jeśli chodzi o klasę IV – pomyślałam że możemy już powoli gonić do przodu i w tym tygodniu zaproponowałam im film z serii byli sobie odkrywcy – Maria Skłodowska-Curie. Jeśli chodzi o klasę 4 tu istotne jest to, że uczą się historii Polski, po to by zrozumieć co to znaczy być Polakiem. Naprawdę można tutaj wiele znaleźć – dokonań, wynalazców z których możemy być dumni. Były sobie odkrycia – Maria Skłodowska-Curie

Moja klasa 5 właśnie skończyła ogólną historię wczesnego średniowiecza (były m.in. wyprawy krzyżowe) i będą zaczynać historię Polski. Na ten tydzień – po filmach o słowianach, zaproponowałam im serię Historia na szybko. Znalazłam dwa odcinki o Mieszku I. Otrzymałam informację zwrotną o tym co pamiętają i że się spodobało. Mieszko I cz. 1 oraz Mieszko I cz. 2

Tak jak pisałam z klasą VI szukaliśmy przeróżnych rzeczy, ale z programu nauczania hitem stały się korepetycje z historii na temat Powstania USA (nawet największe urwisy obejrzały).

Oprócz tego:

Starożytny Egipt (podobno od połowy ciężkie dla młodzieży),

Starożytna Grecja

Dziki Zachód

Moda na początku XX w.

Klasa 7 to już inny poziom rozmowy 🙂 im zaproponowalam poszukanie samodzielne filmów z serii Historia bez cenzury – ogólnie chłopak mówi ciekawie, ale zdarza mu się użyć brzydkich słów, lub mówi jak ludzie radzili sobie z ekstrementami na przełomie wieków 😉 lub ile i jaki alkohol lubili.

Jeśli chodzi o klasę 8, na niecały miesiąc przed egzaminem na koniec szkoły, postanowiłam dołożyć swoją cegiełkę. Po konsultacji z polonistką wysłałam im Akcję pod Arsenałem jako wersję „Kamieni na szaniec”, które są lekturą właśnie omawianą. Tej nowszej wersji online nie znalazłam ale jak ma ktoś dostęp – Warto 🙂 może coś w głowach zostanie 🙂

Niech już będzie ten wrzesień

Wchodzę do kuchni…a tam wrzesień (Trzecia tam była). Jak jeszcze kilka dni temu obawiałam się pierwszych dni Pierwszego w szkole, tak chyba już chciałabym żebyśmy wrócili do normalności.

Rozmawiałam kilka dni temu z dziennikarką, czy lekcje online to jest krok wprzód jeśli chodzi o nauczanie przyszłości. Jeśli chodzi o chętnych i ambitnych to tak – w ogóle warto żeby nauczyciel przewodnik mógł pomagać online, podsuwać różne rzeczy. Ale ja to robiłam bez ogólnonarodowej kwarantanny. Tylko moim zdaniem to nie zastąpi kontaktów międzyludzkich.

Dziś mam mocny kryzys. Dzieci też już mają dosyć mnie i „pod domu”. Ja staram się jak najatrakcyjniej podsuwać moim uczniom ciekawostki i przy okazji coś z podstawy programowej. Kombinuję co dalej – czy dawać filmy dotyczące kolejnych tematów, xlczy nadal w kółko będziemy powtarzać np. oświecenie.
Czytam multum wypowiedzi w internecie, że tych nauczycieli pogięło. I zastanawiam się czy może daje do roboty za malo, a może za dużo. Potem słyszę ministra edukacji, który szykuje się na nauczanie zdalne i widzę, że albo wezmę opiekę na moje przedszkolaki albo zrezygnuje z pracy – wtedy znajdzie się ktoś, kto te lekcje historii zrobi. Ja nie jestem w stanie w tej sytuacji tego zorganizować.

Wiem, że forma jaką próbuje wypracować w pewnym stopniu jest skuteczna na tyle na ile się da. Z drugiej nie wiem czy robię tak jak powinnam. Motam się pomiędzy oczekiwaniami świata jakim powinnam być nauczycielem i między tym jakim chciałabym być.

Wierzę mocno w to, że lepiej się uczyć od kogoś kogo się lubi. Lepiej się uczyć bez kar i nagród. Fajniej się uczyć jak ktoś widzi nasze chęci i czlowieka w nastolatku.

I chwilę później jest jakaś wrzuta – że nas nauczycieli pogrzało, że chciało się wcześniej strajku i nauki nie było, a teraz gonimy.
I tak się motam jako mama i jako młody nauczyciel. I nie wiem co będzie dalej i czy to wszystko wypali. To nie są statystyki – tutaj chodzi o prawdziwe życie młodych ludzi.

Historia w czasach zarazy cz.1

Stało się – istny Armageddon, który tak naprawdę nie wiadomo ile potrwa. Tylko jeśli maluchy da się zatrzymać jakoś w domu, to jeśli chodzi o nastolatki – sprawa jest o wiele cięższa.

Zaczynam cykl moich pomysłów dla moich uczniów na ten czas. To część pierwsza, po weekendzie musi powstać druga, bo w wiadomości prywatnej otrzymaliśmy wszyscy polecenie służbowe.

Na ten moment dla klasy 4 polecam film opowiadający o Mieszku I. Jest bardzo krótki, ale można zawsze poprosić dzieci o zapisanie najważniejszych rzeczy jakie zapamiętały. Link!https://www.youtube.com/watch?v=gc-c8tSNAqg&feature=youtu.be

Moi uczniowie klasy 5 wiedzą już, że bardzo lubię serię „Był sobie człowiek” – budowniczowie katedr, czy wojna stuletnia są to części, które już znają ze względu na naukę o społeczeństwie średniowiecznym. Aktualnie zaprosiłam ich do posłuchania filmu z serii Tajemnice historii „Kim jesteśmy? O Słowianach” (link https://www.youtube.com/watch?v=ZnrXJ6CQ5us&feature=youtu.be) i dla chętnych odcinek pt. „Czy Polskę założyli Wikingowie?”(https://www.youtube.com/watch?v=UKj-0tguuF8&feature=youtu.be) Jeśli to wciąż za mało, wymyśliłam dziś, że można dać do obejrzenia dziecku film „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” i poprosić, aby wypisało wszystkie odniesienia do mitologii greckiej. Oprócz tego tuż przed zamknięciem szkół, moi uczniowie dostarczyli mi własnoręcznie robione herby, często całkowicie wymyślone (mam np. herb Avengers, Fortnite, Kotorożca). Jest to zawsze jakieś zajęcie.

Klasa 6 oglądała na lekcjach filmy o Sarmatach, ale w tym tygodniu sama zaproponowałam im serię „Był sobie człowiek” – Oświecenie (https://m.cda.pl/video/2499947d5) oraz Ameryka (https://m.cda.pl/video/253011092). W internecie można znaleźć również część o Ludwiku XIV oraz o Piotrze Wielkim. Przede mną wyzwanie znalezienia czegoś ciekawego o XVII wieku w Rzeczpospolitej.

Klasa 7 otrzymała ode mnie link do 40 minutowego filmu o przyczynach wybuchu I wojny światowej (https://www.youtube.com/watch?v=or5uQA006E0&feature=youtu.be)

Jeśli chodzi o klasę 8 – zaprosiłam ich na „wspólny seans” z filmem Nil (https://m.cda.pl/video/4468268a1).

W TVP Kultura codziennie od poniedziałku do piątku o godzinie 13 i 16 można obejrzeć ekranizacje lektur (polecam sprawdzić program).

Oprócz tego swoje internetowe progi otwierają muzea. Szczegółowe informacje w linku: https://kukulturze.pl/utknales-w-domu-te-12-slynnych-muzeow-oferuje-wirtualne-spacery/

Muzeum Powstania Warszawskiego, od poniedziałku 16 marca 2020 w dni powszednie, będzie prowadziło lekcje na żywo: (warto monitorować ich stronę na fb)

od 9:00 zwiedzanie, 10:00 – klasy VII i VIII, 12:00 – klasy I-VI (szkoły podstawowej), 14:00 – wykład dla licealistów, studentów oraz zainteresowanych) .

Jeśli znajdę coś jeszcze – podzielę się z wami. Z pewnością będę podsyłała moim kochanym uczniom nowe filmy, coby nie uciekli z nudów z domu. Z wami też się wtedy podzielę. Oczywiście nie szkodzi, żeby młody człowiek obejrzał wszystko.

O byciu mamą

Trzecia robi porządek wedle swojego uznania

Brak zaangażowania moich uczniów a także zaangażowanie moich uczniów (tak są i tacy i tacy) spowodowały, że troszkę częściej, zwłaszcza wtedy gdy bardziej jestem myślami w szkole niż tutaj, będą pojawiać się wpisy z cyklu „nieuczesana historia” ;).
Co do reszty – od kiedy wpadł tu tłum moich wychowanków 😉 troszkę zrobiłam autocenzurę. Okazało się, że część cechuje lenistwo czytelnicze i klikają reakcje z sympatii do mnie a nie ze wzruszenia tekstem.

Dziś będzie długo 😉 kto dotrwał do tego momentu zobaczy, że tekst będzie osobisty, odkrywczy i troszkę z pogranicza „nieuczesanej psychologii”.
Otóż miałam półtora tygodnia zwolnienia. Dobrze się złożyło że je miałam, bo przypadło też na kilka dni słabszej formy Trzeciej i chyba dzięki temu wszyscy żyjemy ;).
Przyznaje się uczciwie, chociaż wcale nie przychodzi mi to łatwo. Zwłaszcza, że twierdziłam nawet sama przed sobą inaczej. Dopiero dostrzegłam ile JA robię w domu zajmując się dziećmi. Oczywiście wiem, że wszystkie mamy przebywające w domu z dziećmi są zajete, zmęczone, wyczerpane i wcale nie „siedzą” nawet jeśli siedzą 😉 co się czasem zdarza. Wszystkie, tylko nie ja.

Ja mogłabym robić więcej, lepiej, dokładniej, z większym zaangażowaniem i oddaniem. A wszystko dlatego, że nie wychodzę do pracy od – do. 
I tak spędziłam kilka dni z moja kochaną córką, która tuż przed Wielkanocą stanie się oficjalnie dwulatką, a umysłowo już nią jest. Efekt jest taki, że mamy dziecko wspinające się wszędzie, dotykające wszystkiego, zjadające wszystko z paczki (bo nawet jeśli nie smakuje to przecież kolejne może być smaczniejsze) i chcące robić wszystko „samo” lub właśnie jednak nie „samo” (zależnie od humoru). Ta dziewczynka wchodzi na parapet i wcale nie przeszkadzają jej stojące tam klocki. Tłucze brata jeśli wyłączy jej z prądu lampkę (wcześniej świeci nią bratu po oczach). To szkrab, którypotrzebuje się też do rodzeństwa przytulić.

I to jeszcze wiem, że jest wyzwanie. Nie wiem czy dawałam rady ogarniać wszystkie sytuacje dlatego, że ona bardziej niż chłopcy musi wszystko sprawdzić po kilka razy. Czy może przyczyną jest moje zmęczenie, bo jakby nie patrzeć jestem 3 lata starsza niż wtedy, gdy ostatnio miałam dwulatka. Ciężko powiedzieć. Nie zdawałam sobie sprawy, że opieka nad trójką dzieci to bycie w skupieniu umysłowym cały czas, do momentu aż usną. Chociaż wtedy też jestem na czuwaniu. Trzecia się budzi na przytulanie a i chłopcy czasem tego potrzebują.

Była godzina 19 i pierwszy raz zaczęłam na bieżąco pisać koleżance co się u mnie dzieje. To był dzień jak codzień. Pierwszy w piżamie bawił się klockami co chwilę krzycząc „mamo proszę zabierz ją”. Brałam Trzecią która z piaskiem radości wracała mu „pomagać”. Akurat najbardziej bawiło ją deptanie po budowlach. W tym samym czasie Drugi przeżywał, że nie pójdzie się myć i gdybym naprawdę była jego mamą pozwoliłabym mu na wszystko. Odwróciłam się i zobaczyłam Trzecią, która założyła moje buty i właśnie wydeptywała ścieżkę z błota do dużego pokoju.

Przytuliłam Drugiego, który nadal obrażony twierdził, że jestem beznadziejna i wtedy pojawiła się Trzecia, która postanowiła go uderzyć. To był moment, w którym postanowiłam zawołać drugą część rodzicielskiego teamu. Udało się Drugiego włożyć do wanny i zaraz był kolejny problem, bo już nie chciał wyjść.

W tym czasie Trzecia uśpiła czujność opiekuna i poszła do kuchni wypić wodę z kubka będącego w zalewie, znalazła sobie mentosy miętowe na szafce. Wkładała je do buzi o wypluwała, próbując kolejnych – może któryś posmakuje. Na koniec poszła znów do pokoju i doszła do wniosku, że bułka wygląda nieestetycznie na talerzu więc rzuciła nią w kąt. Jak weszłam do pokoju i poprosiłam żeby jednak to podniosła, popatrzyła na mnie i poszła do kąta. Oczywiście bułki nie podniosła 😉

Gdy zasnęli, oczywiście po tym jak udało mi się opanować kłótnie pt. „mamo a on leży na mojej stronie”, „a on trzyma nogi na mojej połowie” ;)spojrzałam na miejsce mojego odpoczynku. Tam na poduszkach leżały wszystkie rodzinne ubłocone buty ;).

To nie był wyjątkowy wieczór. To nie jest opowieść łączona z kilku wieczorów. To co się działo uświadomiło mi po raz pierwszy, że to że czasem siedzenie w fotelu nie jest równoznaczne z odpoczynkiem dla umysłu. Oczywiście, zrozumiałam że nie ma powodów oby negować trud innych mam, i przyjmować jedynie ja mogłabym robić o wiele więcej. Tak jakbym miała być jakaś szczególnie wyjątkowa. Tylko chyba dopiero to dotarło do mojego serca. Naprawdę dużo z siebie daje od rana do nocy.

To ja na tyle 😉 w najbliższym czasie, jak nabiorę dystansu będzie świat oczami Trzeciej. No i nieuczesana historia o absolutyźmie oświeconym.