Dzień Mamy 2020

Doświadczyłam wczoraj mieszanych uczuć. Pierwszy w wyjściowych spodniach (to znaczy takich bez dziur i nie za krótkich – czekam na dostawę z allegro) biegał po świeżo zmoczonej ziemi. Wybierał co ładniejsze kwiatki z ogródka babci (oczywiście depcząc te, które mu w tym przeszkadzały, a nie uznał ich jeszcze za kwiatki). Wycinał młode pędy winogron (te które są ważne dla tatusia) i wkładał do przygotowanego przez siebie słoika po ogórkach (rocznik 2018).


To wszystko z okazji Dnia Mamy, żebym czuła się szczęśliwa. Twierdzi, że dodawanie codziennie do wody półtorej łyżki cukru nie da im umrzeć NIGDY (mamo, nie znasz się- ja czytałem).


Zdjęcie zrobiłam na tle naszej ściany. Gdyby nie było dzieci, miałaby mniej ciemnych śladów, zwłaszcza tuż przy włącznikach światła.


Drugi natomiast wczoraj wpadł w czarną rozpacz, bo wydawało mu się, że jest nam niepotrzebny i go oddamy. Wtedy przytuliła go z czułością do siebie młodsza siostra. Głaszcząc po policzkach mówiła „jus jus” kojącym i ciepłym głosem. Cała czułość trwała do czasu, aż próbując go uspokoić nie oparła mu się na klatce piersiowej i wolał już przestać płakać, byle pocieszanie swoje zakończyła. Jednak oddech jest ważniejszy. Mówił „już mnie nie pocieszaj! Proszę!”.


I tu czuję, że powinnam napisać jakieś mądre podsumowanie. Jednak pozostawienie niedomówień jest we mnie silniejsze. 🙂

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *