Pierwsze słowa

To prawda – każde dziecko jest inne.

Łatwo będzie policzyć, kiedy Pierwszy zaczął mówić. Rozpoznawał bez problemu niektóre plakaty i z daleka mówił „Duda” :). Spytał mnie kiedyś kto to, to mu powiedziałam. Swoją drogą nie wiem czemu nie powiedziałam „kandydat na prezydenta”. Mówił też „hyś hyś” – na wycieraczki. Swoją drogą dużo czasu zajęło mi domyślnie się o czym on mówi.

Drugi również mówił przed drugimi urodzinami. Pamiętam że brata nazwał ” Do – Do” i już tak zostało w nomenklaturze rodzinnej po dziś dzień, a to młodego czasem ostro denerwuje. Teraz Trzecia mówi na najstarszego brata Dodo” lub z czułością „Doduś”.

Martwiłam się czy nie powinnam zacząć działać jeśli chodzi o Trzecią. Skończyła przecież już dwa lata „aż trzy miesiące temu”. Niektórzy wiedzą, że analizowałam kolejne dni i liczyłam nowe słowa. Mówiła „ceść” i oczywiście „mama” „tata” (nawet jak na czymś jej zależy mówi „mamusiu” i „tatusiu”).

I nagle przeskoczyło i jest „piesa” (pies), „gill” grill), „tpak” (ptak) itd. Dziś do mnie dotarło, że znów bawię się w detektywa i odgaduje co znaczy słowo, które wypowiedziała. Śpiewała dziś ze mną „domowe przedszkole” i pojawił się i jeż i dom 🙂 i nawet chcesz.

A wiecie co jest najlepsze? Stało się to wtedy, gdy przestałam to wszystko tak bardzo analizować i się martwić. Przypuszczam, że w niepokoju nie zauważyłam tego, że mówi coraz więcej. Aktualnie mogę stwierdzić – komunikacja się rozwija. Takie małe a cieszy.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *