Książka nr 2

„Kwiat kalafiora” Małgorzaty Musierowicz nie był pierwszą częścią Jeżycjady jaką przeczytałam. Wpływ miała na mnie cała seria, ale ta część ze względu na główną bohaterkę była mi szczególnie bliska.

Ciepło i opiekuńczość Gabrysi były ideałem do którego dążyłam. Imponowało mi to, że umiała upiec ciasto – tak! Kiedyś i ja piekłam „Murzynka Gabrysi”. Jej wiara w dobro każdego człowieka były naprawdę niesamowite.

Dopiero w dorosłym życiu wiele postaw Gabrysi zaczęło mnie razić. Zwłaszcza te, w kolejnych częściach. Tak bardzo chowała w sobie normalne ludzkie odruchy, że to zakrawa na jakieś zaburzenia. Nie mówienie o byłym mężu i brak szczerej rozmowy z córką doprowadził do wielu nieporozumień i wcale nie pomagał dziecku dorastać.

Jeszcze kilka lat temu myślałam, że jest wyidealizowaną postacią i tacy ludzie nie istnieją. Jednak dziś myślę, że jednak niestety bywają i takie mamy, które zamiast mówić prawdę o swoich uczuciach i o życiu, zwłaszcza trudnym, wszystko w sobie chowają. A to, patrząc na dorastanie jej córki, wcale nie jest dobrym rozwiązaniem.

Im jestem starsza tym bardziej z Gabrysi chciałabym brać tylko ciepło i życzliwość, a potrzebę walki i zadbania o siebie brałabym z innych bohaterek książek Małgorzaty Musierowicz.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego, Drugiego i Trzeciej. Z wykształcenia nauczyciel historii - "wierzący i chwilowo niepraktykujący". Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *