Rok 1984

Książka 4/10

To już czwarta okładka książki, którą lubię lub miała na mnie wpływ, ale ze względu na tytuł – moja ulubiona. Fajnie jest urodzić się w roku, który stał się tytułem wielkiego dzieła literackiego.

To jedna anegdota, a druga jest taka, że „Rok 1984” pochłonęłam. Jeśli chodzi o przeróżne egzaminy jakie zdawałam, a było ich multum, to najbardziej spięta byłam na maturach ustnych. Na ustną z historii spuśćmy zasłonę milczenia – może kiedyś się „pochwalę”.

Na języku polskim jak się okazuje poszło mi całkiem nieźle, chociaż mój mózg był ściśnięty jak sardynki w puszce. Pytanie było o wybory w „Dżumie” lub innej powieści z literatury powszechnej. Tak się zakręciłam, że naprawdę zapomniałam o jakiejkolwiek książce „nie polskiej” . Po długich próbach uruchomienia synaps wymyśliłam, że istniał jeszcze „Mistrz i Małgorzata” (notabene też z przyjemnością przeczytałam). Jak tylko zakończyłam odpowiedź przypomniałam sobie o Orwellu, który był spoza kanonu lektur. Odpowiedź bazująca na książce nieobowiązkowej,dawałaby mi 6.

No jak mogłam w tych nerwach zapomnieć o „Roku 1984”? Jak widać normalnie. Tak po prostu i zwyczajnie. A poza tym tak naprawdę nic złego z tego powodu się nie wydarzyło. Mogę o tym napisać, uśmiechnąć się, powspominać, ale to jaką ocenę otrzymałam na maturze jest aktualnie zdecydowanie nieistotne.

No muszę jednak dopisać! Ostatnie pytanie na maturze ustnej było o „Peryfrazy” (Poetyckie opisy rzeczy) i zanim podałam moje propozycje powiedziałam „Napisałam, ale poetką raczej nie będę”. Moja polonistka odparła: „Oj nie mów tak, nie wiadomo kim będziesz, czytaj!” Po moich przykładach westchnęła: „No poetką to raczej nie będziesz”.

Autor: Nieuczesana

Żona ojca swoich dzieci, mama Pierwszego (7 lat) , Drugiego (5 lat) i Trzeciej (2 lata). Z wykształcenia nauczyciel historii. Aktualnie uczący. Pełna dużej ilości chaotycznych myśli na różne tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *