Taka jak w przedszkolu

Odbyłam dziś rozmowę telefoniczną z Pierwszym – Mamusiu zrobisz dziś kurczaka?

Pytanie o tyle szokujące, że Pierwszy nie jada kurczaka. Patrzy mówi „ble” i w ostateczności na obiad zostaje mu woda.

Wrócili i młody kontynuuje – i ten kurczak ma być z ryżem i taką sałatką z kukurydzą.

Ale jaką? – pytam dociekliwe

Nie wiesz? No taką jaką zrobiła pani dziś w przedszkolu – podpowiada młody.

Synku, ale mnie nie było w przedszkolu, powiedz co w tej sałatce było oprócz kukurydzy? Sałata? Lodowa? „Pekińska” jak robię?

No, sałata pekińska i kukurydza i szczypiorek. – poinstruował mnie panicz.

Ale wiesz, że najprawdopodobniej nie wyjdzie takie samo jak u pani? To jakby co nie biegaj i nie piszcz, że nie takie ;). – przekazałam najważniejszą informację w związku z wyznaczonym mi zadaniem.

Ruszyłam do sklepu po kurczaka, który nie zdążyłby się rozmrozić (zresztą nie wiedziałam, czy chodzi mu o uda czy podudzia), pekińską i szczypiorek. Promocja była to kupiłam też paprykę na kanapki.

Zawołałam młodego człowieka, bo tu mogłam jak saper, pomylić się tylko raz ;). I nagle mu się przypomniało! Zanim wrzucę kukurydzę trzeba pokroić paprykę w kostkę ;). Ufff – nie musiałam biec do sklepu 😉

Wymieszał, sprobował i pochwalił ;).

Już wiem, że wolą udziec z kurczaka a sałatka rzeczywiście dobra ;).

Na koniec usłyszałam najpiękniejsze słowa jakie może usłyszeć mama „Wiesz! Jesteś kochana” :). Warto było!

Styczniowe rozmowy

Wujek – Powiedz rozwelworyzowany rewolwer.

Pierwszy – Nie umiem, ale umiem powiedzieć karabin maszynowy.

Ja (podczas czytania zagadek o bajce Strażak Sam) – Czy oficer „Sztil” ma brodę?

Chłopcy – Ma!

Ja – Nie ma brody, ma tylko wąsy.

Pierwszy – No co ty mamo? Każdy ma przecież brodę, ty też.

Pierwszy – Mamusiu, mogę jeszcze jedną chusteczkę, bo tamta już brudna?

Ja – Ok.

Pierwszy – Tak wyczyszczę, że będzie się śliniło.

Drugi – To jest karetkaska.

Pierwszy – Raczej karetkarka.

Ja – Wy bawicie się karetką?

Pierwszy – Tak.

Ja – To mówi się ratowniczka.

Drugi – Tatusiu, a ja dziś myłem ścianę!

Tatuś – To ja chyba nie chcę wiedzieć już nic więcej.

Drugi – Wcześniej pomalowałem ją kredką.

Gra ciepło – zimno

Na czym polega gra w ciepło-zimno chyba nie muszę tłumaczyć ;). Zaczęliśmy bawić się wczoraj, gdy miałam ukryć ludzika LEGO, żeby mogło go znaleźć pogotowie górskie :).

  • Dziś postanowiliśmy pobawić się jeszcze raz. Dostałam do schowania ogień z klocków, a oni go szukali przy pomocy łodzi strażackiej i jednego samodzielnego ratownika. Stanęli przy oknie i zaczęłam grę:

Ja W tym miejscu jest zimno.

ChłopcyNieprawda! Ciepło!

JaZimno!

PierwszyKaloryfer grzeje i jest ciepło!

  • Po przypomnieniu zasad gry, Drugi wyszedł z pokoju, a fanty chował Pierwszy. Oczywiście trzylatek nie wytrzymał i podglądał.

Pierwszy – Mamo! On oszukiwał i znalazł błyskawicznie. To nie fair!

Drugi – Nie oszukiwałem. Ja mam radar oczowy.

  • No to zabawa od nowa :). Tym razem młodszy dostał opiekę mamusi, żeby było uczciwie. Wróciliśmy i Pierwszy naprowadzał brata. Za łóżkiem miało być gorąco – zaglądamy, a tam pusto.

Pierwszy – A nie! Zapomniałem, tam jednak nie ma.

  • Zmiana ról, tym razem chował Drugi. Wszedł poszukiwacz usłyszał:

Drugi – Tu jest ciepło, ale tam na łóżku schowałem.

  • Kulturalnie udawał, że nie słyszy, ale zgubę znalazł szybko. Kolejna zamiana, ja z młodszym znów udaliśmy się do drugiego pokoju. W drodze powrotnej usłyszeliśmy:

Pierwszy – Trzeeeciaaaa nieeee nie ruszaj tego!

  • Młody na środku pokoju położył hełm wojskowy. Trzymał go kurczowo przyklejonego do dywanu, bo w jego stronę dość szybko przemieszczała się Trzecia. Ona chyba nie rozumiała, że to kryjówka. Była przekonana, że taki hełm brat wyciągnął specjalnie dla niej. Na wszelki wypadek przyspieszyła wydając odgłosy dzikiej radości. Drugi nie zauważył, że brat dziwnie pilnuje hełmu i bardzo długo szukał tego ognia z Lego.
  • Po kolejnym schowaniu Drugi bardzo się starał nie popełnić błędu podpowiedzi. Bardzo się starał milczeć i nie machać rękami. Tylko nóżki z ekscytacji się ruszały. Pierwszy też załapał o co chodzi, a skrytki miał coraz bardziej zagmatwane. Najlepiej jednak bawiła się Trzecia, na którą nie zwracali uwagi i gdyby nie to, że czasem chciała zabrać cenny hełm to mogła robić co chce.

Obserwując ich miałam naprawdę ostry ubaw :). Na zdjęciu widać nawet ten hełm co robił za kryjówkę :). Pierwszy siedzi na stoliku, żeby nie skakać po podłodze. Drugi dopytuje to gdzie w końcu jest ciepło. A Trzecia…za moimi plecami korzystała z tego, że nikt na nią nie patrzy.