Kilka słów o Krzyżakach

Uczeń klasy 4 zapytał mnie: „Proszę pani, ja nie rozumiem, ci Krzyżacy to byli Niemcy, czy Prusowie?”. Dobre pytanie!

W 1410 r. pod Grunwaldem razem z Litwinami pokonaliśmy Krzyżaków, a w naszych współczesnych głowach to jest prawie równoważne co informacja, że pokonaliśmy Niemców.

Zacznijmy od początku, czyli od papieża Urbana II, który podczas synodu (czyli spotkania najważniejszych dostojników kościelnych) w Clermont wezwał do wyprawy mającej na celu uwolnienie Ziemi Świętej (Jerozolimy) z rąk Niewiernych (Turków i wyznawców Islamu). Pierwsza wyprawa rycerska ruszyła z Europy w 1096 r. i była to tak zwana pierwsza wyprawa krzyżowa (zwana również krucjatą).

Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (znany nam pod nazwą Krzyżacy ze względu na charakterystyczny herb – czarny krzyż na białym tle) powstał podczas III krucjaty w czasie oblężenia Akki. Zakony Joannitów i Templariuszy w pierwszej kolejności zajmowały się rannymi rycerzami, którzy pochodzili z ich krajów. Rycerze pochodzący z cesarstwa rzymskiego założyli własny szpital, by opiekować się również swoimi krzyżowcami.

W XIII w. krzyżowcy coraz bardziej tracili wpływy w Jerozolimie, by w 1291 r. utracić w końcu Akkę. Jednak jeśli chodzi o Krzyżaków, oni już wcześniej szukali nowych wyzwań dla siebie. W ten sposób pojawili się w Siedmiogrodzie poproszeni przez króla Węgierskiego Andrzeja II o pomoc w ochronie granic. Ogólnie chyba nie był zadowolony z tej współpracy, bo już w 1226 r. nasz książę Konrad Mazowiecki oddał im w dzierżawę (jak sama nazwa wskazuje – nie na własność) ziemię chełmińską oraz michałowską (to na północy naszego kraju).

Założenie było bardzo proste – Krzyżacy mieli pomóc w konflikcie z Prusami (to Ci sami, którzy zamordowali św. Wojciecha i dzięki temu Bolesław Chrobry zrobił Zjazd Gnieźnieński w 1000 r.). Pretekstem do walki z tym ludem była oczywiście chrystianizacja.

Szło im bardzo dobrze, więc podbijali po kolei okoliczne ziemie. Jeśli chodzi o ziemię dzierżawioną poprosili o pomoc papieża i w efekcie uzyskali ją na własność. Byli na tyle skuteczni, że udało im się podbić ziemie Prusów i powoli zaczynali potyczki z pogańskimi Litwinami. Oni tak byli pogańscy tylko częściowo, bo pierwszy chrzest przyjął w 1291 r. Mendog. Jednak wrócił do wiary przodków po uzyskaniu władzy.

I tu zaczyna się historia bitwy, która w praktyce nic nie znaczyła, ale nasze Polskie serca mocniej biją. Litwini byli nękani przez Krzyżaków, Polacy również nie byli zadowoleni z powodu ich coraz śmielszej działalności na zajmowanych terenach.

Król Kazimierz Wielki umarł bez prawowitego potomka i na naszym tronie zasiadła na krótko dynastia Andegawenów. W moim sercu szczególne miejsce zajmuje Jadwiga, która używała tytułu króla a nie królowej. Miała prawo rządzić samodzielnie. Była młodziutka i wybrali jej na króla małżonka starego chłopa – Jagiełłę. Zawarto Unię w Krewie, a nasz przyszły król wraz z całą Litwą przeszedł na wiarę chrześcijańską. Przyjął imię Władysław. Można by było pomyśleć, że jeśli Litwa jest schrystianizowana, to już nie ma sensu jej nękać i nawracać.

I tu pojawia się nasza bitwa pod Grunwaldem, nieudane oblężenie Malborka i ogólnie dużo wojen i potyczek. Efekt jest taki, że dopiero w 1525 r. Albrecht Hohenzollern (Wielki Mistrz Krzyżacki) złożył hołd lenny Zygmuntowi Staremu (chodzi oczywiście o Hołd Pruski). Wtedy powstały Prusy Książęce pod kuratelą Polski.

Dość wspomnieć, że w 1772 r., 1793 i 1795 r. Prusy, Austria i Rosja dzielą nasze ziemie między siebie. Polska na 123 lata znika z map świata. Niepodległość odzyskujemy dopiero w 1918 po pierwszym konflikcie między naszymi zaborcami.

Żeby zrozumieć jak Krzyżacy zmienili się w naszej głowie w Niemców, musimy wspomnieć o Zjednoczeniu Niemiec w 1871 r. Wtedy to powstało Cesarstwo Niemieckie, a całemu tworzeniu państwa przewodziły Prusy. Bardzo ważną rolę odgrywał w tych wydarzeniach Żelazny Kanclerz – Otto von Bismarck. Przez nas Polaków raczej mało miło wspominany.

Wyszło długo? Ale czy ciekawie i jasno? Czekam na informacje zwrotne :).