Emocje

Dziś dalszą część opowiesci o szkoleniu dla rodziców. Ćwiczenie z emocjami przyprawiło mnie o białą gorączkę. Początkowo myślałam, że celowo dano taki podział emocji żeby ludziom było łatwiej je przyporządkować. Tylko wygląda na to, że prowadzącą również uważała, że są emocje złe i dobre. Bo jakoś nie czułam żeby miało to być podsumowane inaczej.

Dostaliśmy kartki z emocjami (m.in. nuda, złość, smutek czy zazdrość) i trzeba było dopasować je do dwóch grup „uczucia dobre” i „uczucia złe”. No i oczywiście były dyskusje w grupach, że to zależy od sytuacji czy to dobrze czy źle. No i tak miałobyć zrobione zadanie. I mocna była dyskusja m.in. o zazdrości że to niedobrze być zazdrosnym.

Nie wytrzymałam 🙂 i powiedziałam, że mylone są od początku pojęcia emocji oraz reakcji na emocję. Prawdą jest, że z emocjami możemy zrobić różne rzeczy. Różnie można sobie poradzić

Same uczucia ani nie są dobre ani złe. One są i tyle. Mają swoją konkretną rolę – informują o naszych potrzebach zaspokojonych lub nie. Jeśli już jakiś podział to raczej na przyjemne i nieprzyjemne.

Podałam przykład zazdrości którą bardzo wcześniej przeżywano. Zazdroszczę mamom, które mają podrośnięte wszystkie dzieci i spokojniej mogą odpocząć. To jest jedynie informacja o tym, że JA potrzebuję odpocząć. To nie znaczy, że będę porywać dzieci. Nie znaczy to też, że swoje zamknę w komórce. To jedynie informacja o mnie i o mojej niezaspokojonej potrzebie.

I tego powinniśmy dzieci uczyć, że uczucia to informacja. I trzeba uczyć się odpowiadać na te informację z szacunkiem dla siebie ale i dla innych. Jeśli jesteśmy źli to trzeba znaleźć przyczynę tego stanu. Niekoniecznie należy kierownikowi dać „prosto w dziób” 😉 ewentualnie zniszczyć przystanek. Są inne metody.

Nie ma złych ani dobrych uczuć. Uczucia to drogowskazy informujące o potrzebach (czasem zaspokojonych). One nie są oceniane moralnie. Oceniane jest to jak reagujemy np. Sąsiad ma nowy dom. Reakcja dobra – szukam rozwiązania żeby zarobić pieniądze i również zapewnić sobie piękny nowy dom. Reakcje złe: spalenie sąsiadowi domu, obrażanie się na sąsiada, życzenie mu źle.

Mam nadzieję, że rozumiecie. Uczmy dzieci, że w wypadku uczuć to one są ważne. I to co z tymi uczuciami zrobią.

Zostałam kierowcą

Jest różnica między stwierdzeniem – „jestem z Ciebie dumny” a „możesz być z siebie dumny”. Tej dumy z siebie uczyłam się wiele lat. Teraz potrafię powiedzieć, że jestem z siebie dumna bo wykonałam kawał dobrej roboty.

Pod koniec sama miałam już coraz mniej wiary w siebie. Właśnie przede wszystkim dlatego, że to moje nerwy a nie przygotowanie do egzaminu psuły mi radość z pozytywnych egzaminów. Przygotowana byłam za każdym razem najlepiej jak się dało – to zasługa instruktorów z Władców Dróg. Naprawdę jestem zadowolona z mojego wyboru. Jednak każdą część egzaminu zdawałam po 3 razy.

Teorie zdałam, gdy byłam tuż przed pogrzebem i naprawdę nie miałam siły się przejmować testem. Praktyczny zdałam po kilku godzinach snu o 7 rano, gdy jeszcze nie do końca moje emocje się obudziły. Funkcjonować na „śpiocha” umiem 😉 wszak mam trzecie małe dziecko w ciągu 6 lat. Emocje budzą się później. Szkoda, że nie wiedziałam tego wcześniej 😉 to bym statystyk w szkole jazdy nie psuła.

Tak jestem z siebie dumna! Naprawdę jest z czego, bo zaczynałam od podstaw i moja noga wcale nie robiła tego o co ją poprosiłam. Teraz jeszcze dużo nauki przede mną :).

Pierwszy i jego zwierzątko

Sobotni miły rodzinny dzionek. Nagle wbiega Pierwszy, oczywiście cały w piachu, a czasu na ściągnięcie butów zbrakło. Wpadł do pokoju dziecięcego, otworzył drzwi od piekarnika, wsadził coś i poszedł.

Matka zdążyła tylko krzyknąć „Buty synu! Buty!”. Kolejną wizytę zrobił prawidłowo. Wiem, bo podczas ściągania butów rozsypał pod drzwiami liście i trawę. Część wrzucił znów do dziecięcego piekarnika.

Synku co ty robisz?

Spytałam że względu na nietypowe zachowanie.

Motylkowi robię domek

Odparł rezolutnie Pierwszy wybiegając już z domu.

Nie dotarł do mnie do końca co się dzieje. Odkurzyłam spokojnie i zajrzałam do piekarnika. Motylek może i miał listki i kwiatki i trawkę, ale zbrakło mu powietrza.

Wyszłam i tłumaczę młodemu człowiekowi, że nie zabiera się motylków do domu, bo one potrzebują zieleni, powietrza, wolności. No w ostateczności rodziców i rodziny (dowiedziałam się że on tylko dorosłe zbiera).

Ale ja mu taki domek piękny zrobiłem i zieleń miał. Nawet drzwiczki miał zielone! Poza tym ja chciałbym mieć zwierzątko a ślimaków nie pozwalasz przynosić.

Tłumaczył się mój pierworodny

Po długich bojach na argumenty wygrałam. Możemy stworzyć domek dla owadów, żeby mogły wchodzić i wychodzić kiedy chcą. Zbudujemy go z roślinek i będą szczęśliwe ;). Będzie mógł tam zanieść każdą biedronkę i innego 🐌 ślimaka ;).

Domek dla owadów.

Byłam naprawdę szczęśliwa, że udało mi się nauczyć dziecko empatii i obyło się bez strat w owadach, roślinach i ludziach.

Mama Ci pozwoliła zniszczyć mój rabarbar?

Takie pytanie usłyszałam po powrocie z zakupów.

No także tego ;). Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca ;). Domek zrobiliśmy gdzie indziej, rabarbar ma już dostęp światła, bo był ślicznie obudowany kostką brukową, a motylom robił poprostu za kanapę.

2 lipca 2018

Tekst przeniesiony z fanpage na Facebooku

Przed chwilą miałam przyjemność zatrzymać się nad życiem i zastanowić nad tym, co mnie cieszy.
Jak się okazuje, mimo różnych matczynych momentów i chwil bezsilności, gdy wydaje się, że moje słowa i przykład uderzają w mur dziecięcego buntu, takich miłych chwil też jest dużo.
Naprawdę jestem wzruszona, gdy Pierwszy rozgląda się w autobusie i ustępuje miejsca komuś, kto tego bardziej potrzebuje. Miło zobaczyć błysk zrozumienia w oczach Drugiego w momencie tłumaczenia, że jeśli ktoś śpi to nie należy drzeć się na pół osiedla. Bardzo lubię, kiedy Trzecia robi mi pierwszą nocną pobudkę około 5 rano 🙂 czyli daje mi szansę przespać aż 6h.
Radość sprawia mi 10 min. w wannie, gdy nie słyszę kolejnej awantury. Najpiękniejsze są chwile, gdy przytulają mnie i mówią „kocham Cię, mamusiu”.
Jasne, że każdego dnia w którymś momencie jestem zmęczona i wydaje mi się, że robię coś nie tak. Jednak te chwile, w których czuję, że to wszystko ma sens, są zdecydowanie mocniejsze.
Zwykły dzień zawsze ma w sobie coś pozytywnego – warto to zobaczyć.