Eksperyment zapiekankowy

Od kilku dniu kombinowałam co zrobić, żeby na kolację było coś innego a i moje marudy zjadły.

Po pierwsze kupiłam saszetkę z przepisem na zapiekankę z ziemniakami i mięsem mielonym. Jak się takim czymś z reklamy pomacha to dzieci chętniej jedzą ;). To sobie pomachałam i już kolacja miała +10 do smaku.

Psychologowie mówią, że dzieci chętniej jedzą jak zrobią coś same (nie widzieli zaangażowanego Pierwszego, robiącego pastę jajeczną i nie słuchającego rad – na koniec stwierdził, że wygląda tragicznie i jest wstrętna). Zawołałam chłopców do działania i układali ziemniaczki ;). Trzecia też przyszła, ale jakoś nie wyluzowałam jeszcze na tyle by pozwolić jej panoszyć się w mojej kuchni.

Efekt końcowy był taki 😉 że spróbowali. Drugi zjadł dwie łyżki i stwierdził, że jednak nie jest głodny. Pierwszy dla odmiany popatrzył i nawet spróbował. Po chwili poprosił o kanapkę z szynką ;). Jest postęp psychologiczny nikt nie krzyczał, że niedobre ;).

My z mężem zjedliśmy ;), bo coś jeść trzeba 😉 a i szkoda takiej ilości mięsa ;). Gotuję ogólnie średnio, ale moje eksperymenty są smaczniejsze ;).

Na przyszłość zostawię chyba jakaś saszetkę do machania 😉 i będę robić jednak własne sosy ;).