Wakacyjne rozmowy

Tam do statku kosmicznego próbuje wepchać się jakaś osa/pszczoła

Ja – Synku proszę nie depcz mnie, już troszkę ważysz.
Pierwszy – Ważę więcej niż kawek szynki z kością?
Ja – Yyy? No tak.
Pierwszy (śpiewając) – „Ugryź szynkę, tłustej szynki, ale prosię…”


Ja (pytając czemu nie na nogach)- Gdzie ty masz skarpetki!?
Drugi – W domu!


Ja – Dzień dobry.
Trzecia – dyn dbry.
Sąsiadka – Dzień dobry i część.
Trzecia – Ne! dyn dbry!
Sąsiadka – No dobrze, Dzień dobry. Bo do tej pory ona mówiła „część”.


Ja – Synku! Weź zabierz ze stołu te tory!
Drugi – Ale to nie ja je przyniosłem.
Ja – To ciekawe. To kto?
Drugi – Krasnoludki!


Drugi – Mamo, a ja dziś jestem świstakiem!
Ja (wieczór był) – Ok.
Drugi – ku-ku!
Ja – Synku, tak to raczej mówi kukułka. Jako świstak powinieneś mówić raczej „świst-świst”.


Pierwszy – Wiesz ile to dwa podzielić na dwa?
Drugi – Oczywiście! To cztery.
Pierwszy – Hahaha! Mamo on nie wie!
Drugi – Mamo, a ty wiesz ile to jest dwa podzielić na dwa?
Ja – Wiem i ty też wiesz. Pomyśl, że mamy dwa jabłka i mamy podzielić je między ciebie a brata to po ile dostaniecie?
Drugi – Po jednym!
Ja – Czyli dwa podzielić na dwa to ile?
Drugi – Jeden!
Pierwszy – No dobra to ile jest 11 podzielić na 2?
Ja – Pomyśl. 11 cukierków i dwójka dzieci.
Pierwszy – Po 5 cukierków i jeden za dużo.
Ja – Też się da podzielić linijką 🙂 i po pół cukierka. Ale to już ułamki.
Drugi – Oj fajnie!
Ja – Zresztą zobaczcie. Mamy jedną pizzę i każdy je. Najpierw dzielę ją na pół, później każda połówkę na pół i znów na pół. I mamy 8 kawałków. Jedna pizza i 8 osób może dostać po kawałku.
Pierwszy – Niezła jesteś mamo!
Ja – Ale czemu?
Pierwszy – Że to wiesz!

Drugi – Mamo fajne są te, krótkie spodnie, ale czasami nie.
Ja – A dlaczego?
Drugi – Bo jak skaczę „na bombę” w trawę to mam zielone kolana.


Pierwszy – Mamo, ja jakbym mógł głosować to bym głosował na Dudę.
Ja – Tak? A dlaczego?
Pierwszy – Bo nie trzeba by było uczyć kto jest prezydentem.


Pierwszy – Mamo jak będę już królem Polski to wiesz co zrobię?
Ja – Królem Polski?
Pierwszy – No królem! Wtedy zmienię imię Grażynka na Prażynka.


Ja – Czy mogłabyś podnieść swoje ubranie?
Trzecia – Nie!
Ja – To kto podniesie?
Trzecia – Mama!


Ja – A kto Ty jesteś?
Trzecia – Jeśtem Misia.


Pierwszy – Trzecia daj mi to picie!
Trzecia – Tatosia, móje. (Tłum „tatusia, moje)
Pierwszy – No daj mi picie.
Trzecia – Móje
Pierwszy zrezygnował i poszedł. Młoda popatrzyła i macha mu butelka:
Trzecia – Cesz? (Tłum. Chcesz?)
Pierwszy – Tak!
Trzecia (chowając za siebie butelkę) – Mója.

Dwa ślimaki 🙂 Speedy Gonzales (ale on szybko się przemieszczał!) zwany przez Trzecią dzidziusiem (ze względu na swoje gabaryty) 😉 oraz większy – Szczęściarz. Cztery razy go prawie zadeptali. Dziecięca noga była tuż przy nim. Jak się odwrócili – schowaliśmy dzielne ślimaki do zieleni obok.

Drugi – Czemu koty nie pływają?
Ja – Nie wiem.
Drugi – Bo są niepływakami. A czemu nie kąpią się w jeziorze?
Ja – ???
Drugi – Bo boją się wody. A czemu koty nie noszą czapek? Bo mają futro!
Ja – Skąd ty to bierzesz?
Drugi wskazując palcem na czoło – Stąd!


Pierwszy – Mamo pobawimy się w polowanie. Ja będę strzelał, a ty będziesz niedźwiedziem!


Trzecia (wtulając się) – Baba, aaa, miau miau
Babcia – Aaaa, kotki dwa, szaro bure obydwa.


Trzecia – Muje.
Wujek – o! Zaczęła mówić wujek!
Trzecia wskazując dobitnie w stronę biurka – To. Muje!


Trzecia szepcze mi do ucha – tszyszyszy
Ja – Mam zaśpiewać „słowiku tiurlikaj?”
Trzecia – Ta!


Ja – I jak Drugi, lepiej ci po obcięciu?
Drugi – Tak mamusiu! Nie jest tak gorąco.
Ja – Pierwszy, podoba ci się twoja nowa fryzura. Masz w końcu tak jak chciałeś!
Pierwszy – Nie! Jest mi za zimno!

Tego dnia było w cieniu 30 stopni.


Trzecia – Dźwi, dzidziuś, AM AM tam ja.
Tłumaczenie – Na drzwiach był mały ślimak i ja go przeniosłam na trawkę żeby zjadł.

Suchy chleb

Jak się okazuje – nie wszystkie kontrole chirurgiczne są teleporadami. Aby zakończyć leczenie złamanego palca udaliśmy się na kontrolę do lekarza z Trzecią. Pani doktor nawet go dotknęła, bo na RTG nic nie wyszło, bo młoda ruszyła palcem.

Z chłopcami została mama mojego małżonka. Po powrocie usłyszałam taką rozmowę:
Pierwszy – Babciu! Jesteś okropna i twoja komórka jest beznadziejna
Babcia – No cóż…
Pierwszy – I teraz zobaczysz! Będziemy cię gościć suchym chlebem!

No cóż 🙂 babcia nie daje sobie wejść na głowę. A na hasło komputer zaproponowała grę na swojej komórce – starej ale jarej – bezdotykowej. Niestety musi ten suchy chleb sobie zorganizować sama, bo głodomory wszystko wyjadają (szkoda że nie wcześniej niż o 22).
Ale spokojnie, jak emocje opadł,  jak po wielkiej bitwie kurz, Pierwszy przyszedł babcię przeprosić, że przesadził.

Pulpety

W czwartek Drugi zamówił na obiad pulpety w sosie pomidorowym. Zamówił je również na piątek ;). Udało mi się przekonać go do paluszków rybnych w piątek i pulpetów dopiero w sobotę.
W niedzielę miałobyć tradycyjne wiosenne niedzielne danie – ziemniaki, sałata ze śmietaną i kotlet.

Sobota – zrobiłam potężna ilość ulubionych pulpetów. Daję młodemu na spróbowanie.
Drugi – Przepyszne mamusiu! Jeszcze takich pysznych nie zrobiłaś!
Ja – No to proszę jeszcze jednego Ci dam.
Drugi – Mamusiu zostaw na później, już nie muszę próbować.

Okazało się, że ostatnio miałam wrażenie, że nie dosalam. Tym razem była to sól z dodatkiem mięsa.

Dziś z resztki soli z mięsem tworzę sos z pomidorami, pieczarkami i kolejnym już nie solonym mięsem ;). Do tego makaron spaghetti. Niedzielny obiad będzie jutro 😉

Nocna troska

Nie miałam bardziej pasującego zdjęcia. Chillout Drugiego i Trzeciej dobrze będzie obrazował ten dialog o odpoczynku. Zresztą chwilę wcześniej Drugi nie chciał siostry wpuścić na leżaczek a później już się pokłócili. Taka dynamika – 7a miała przyjemność uczestniczyć w tych kłótniach „na żywo”.

Drugi – Mamusiu, powiedziałbym Ci coś, ale pewnie się zezłościsz.
Ja – Tak? Powiedz – może jednak się nie zezłoszczę.
Drugi – Mamusiu, bo ja jestem głodny. (Była już prawie 22 a jadł kilkanaście minut wcześniej)
Ja – Ech (kierując się w stronę lodówki)
Drugi – No wiedziałem, że się wkurzysz.
Ja – Idę robić Ci kanapkę, nie złoszczę się.
Drugi – No to już nie musisz. Może sobie posiedzisz i odpoczniesz jednak?

No rozwalił moje serce. Z przyjemnością zrobiłam mu kanapkę. Wracam i rozmów rodzinnych ciąg dalszy:
Drugi – Dziękuję mamusiu, jesteś cudowna!
Pierwszy – A moja kanapka to gdzie!?!?!?
Ja – Nie wiedziałam, że chcesz.
Pierwszy – No to chcę. Zrobisz mi?

Poszłam i zrobiłam (kanapki dla Drugiego są prostsze w robieniu, bo on je chleb z wędlina bez masła, a Pierwszy lubi dużo masła, rzeżuchę, pomidorki, serek i wędlinę).
Ja – Proszę synku.
Pierwszy – Dziękuję. Jesteś kochana.

Jest po 22 zastanawiam się czy jeszcze zgłodnieją czy już nie.

Domowe zwierzęta

Godzina 12:30 Drugi nadal ma ważniejsze rzeczy niż ubieranie się.
Drugi – Ale zgubiłem te majtki.
Ja – To poszukaj.
Drugi – Ale nie ma.
Ja – No to masz drugie.
Drugi (zaczyna rozpaczać) – To przestaniesz mnie lubić, bo zgubiłem majtki.

****
Pierwszy zaczął biegać i desperować
Pierwszy – Nie będę jadł tej kaszy! Bo ma grudki!
Ja – Synku, ale ty zawsze robiłeś taką awanturę bo nie było grudek.
Pierwszy (po chwili namysłu) – No bo ja chcę jednak grudki, ale tam jest za mało. Zrobiłaś tak bo mnie w ogóle nie kochasz!

****
Ja – Widzę, że sadziliście z babcią róże?
Drugi – Mamo! Ty to się w ogóle nie znasz! Babcia kopie doły! A ja jej tam wlewam wodę.

****
Wieczorne rozmowy:
Pierwszy – Mamusiu, a jak będę chodził do szkoły to kupisz mi zwierzątko?
Ja – No nie wiem zwierzątko to bardzo duża odpowiedzialność. Trzeba mu sprzątać regularnie, a to nie do końca ładnie pachnie. Zwierzątko trzeba karmić i poić.
Drugi- A mi? Jak będę miał 7 lat to kupisz mi takiego małego pieska?
Ja – Synku, nie ważne czy mały czy duży piesek, każdym trzeba się zajmować. Wyprowadzać na spacery nawet jeśli jest się chorym albo się nie chce.
Pierwszy – To wtedy ty będziesz wychodzić!
Ja – No właśnie ja nie będę wychodzić więc trzeba temat bardzo poważnie przemyśleć.
Drugi – Konika? Małego?
Pierwszy – Ale konikiem też się trzeba opiekować
Drugi  – Krówkę?
Pierwszy – Małą? Przecież urośnie!
Drugi – No małą.
Pierwszy – Taka krowa robi dużą kupę! Ale wiesz co? Jak urośnie to zrobimy z niej kotlety schabowe.

W moim życiu dzieje się bardzo dużo, a w dziecięcym „nuuuudno”.
Na zdjęciu widoczna jest nasza nowa hodowla 😉 tyle dobrego, że Drugi przyszedł do mnie bardzo cichutko mówiąc, że musi mówić cicho, bo zwierzątka się stresują 😉 (jaki to był cichy wieczór do czasu aż uśpili zwierzątka i zapomnieli że mają być cicho).
****
Przed chwilą Drugi spytał mnie:
– Mamusiu, a mogę zjeść tego ostatniego kotleta?
– No nie wiem.
– I tak ugryzłem!
– No to zjedz.
– Super, bo już umierałem z głodu.
Kilka minut minęło, widzę że biega po domu jak szalony
– Zjadłeś już kotleta?
– Nie mamusiu, bo nie mam na niego miejsca.

****
Włączyłam Trzeciej piosenkę o wiośnie zaproponowaną przez przedszkole. Siedzi i słucha. Łaskawie wpadają dwa tajfuny (nie powiem miałam chwilę nadziei, że się zajmą piosenką).
Drugi – Ja tę piosenkę znam z przedszkola. Uczyliśmy się!
Pierwszy – Ja ją też gdzieś słyszałem… Gdzie ja ją mogłem słyszeć?
Ja – Może w przedszkolu?
Pierwszy – Możliwe
I poszli :).

****
Drugi – Mamo, ja jestem uczulony na ser!
Ja – Tak? A skąd wiesz?
Drugi – Kiedyś zjadłem i mi nie posmakował.

****
Rano w kubku Władcy Dróg (wygrałam na zajęciach teoretycznych) była herbata. Trzecia podchodziła mi ją podpijać. No ale herbata się skończyła, to zrobiłam w tym samym kubku kawusię. Juz w połowie picia patrzę a tu jakieś małe łapki i dziecięce usta kierują się w stronę mojej kawki z mlekiem
Ja – Nie! To kawa!
Trzecia spojrzała na mnie, do kubka. No i się ostro wkurzyła. Wręczyła mi do ręki kubek i pokazuje że mam pić. Wzięłam łyka, odstawiam i znów kawa do mnie wraca, a dziecko pilnuje czy matka karnie opróżnia kubek z niedozwolonego napoju, żeby naczynie uzupełnić herbatą.

Dialogów jest teraz dużo więcej ale albo mnie nie bawią 😉 albo zapominam. Dynamika naszego życia jest naprawdę zabójcza, zwłaszcza, że pracuje zdalnie ogarniając czasem duża ilość uczniów plus moje tajfuny.

O tym kto mniejszy

Kocham te moje szkraby. Ostatnio Drugi bardzo przeżywa to, że nie jest pierwszy!

  • Mamo, ja zawsze będę mniejszy od niego?
  • Synku niekoniecznie. Napewno zawsze będziesz młodszy. Jeszcze nie wiadomo który z was będzie wyższy. Kto jest starszy tata czy jego brat?
  • No tata jest starszy.
  • A który jest wyższy?
  • No wujek.
  • No i widzisz? Bycie starszym nie oznacza, że się będzie w przyszłości większym.
  • Mamo ;( ale ja zawsze będę mniejszy!

Kiedyś Pierwszy mi powiedział, że to jawna niesprawiedliwość, że to on pierwszy poszedł do przedszkola i pierwszy pójdzie do szkoły:

  • Mamo, czyli jak jestem najstarszy to pierwszy skończę osiemnaście lat?
  • Tak!
  • Yeah
  • No nie! Zawsze będę mniejszy – zaszlochał Drugi

Ja – A kto mi tu sól wysypał?
Trzecia – Ja!


Pierwszy – Mamo! Opowiem Ci kawał.
Ja – Może nie?
Pierwszy – Wiesz dlaczego nie wycieramy pupy złotym papierem toaletowym?
Ja – ?
Pierwszy – Bo jest za drogi (i dziki rechot)


Pierwszy po myciu, podczas tańców przed lustrem

  • Moja mamaaaaa jest jak słoń! – ce

Pierwszy – Mamusiu a wiesz dlaczego muchy nie muszą jeść żelaza?
Ja – ?
Pierwszy – Bo latają jak samolotem i już mają metal (dziki rechot)

Rodzinne rozmowy

Most robiony przeze mnie 🙂

Pierwszy – Mamo, co się wydarzyło 10 tysięcy lat temu?
Ja (podczas wyciągania Trzeciej z wanny) – Synku, błagam! Nie wiem.
Pierwszy – Przecież jesteś historykiem. A 11 tysięcy lat temu?
Ja – Synku, nie myślę już, spytaj mnie później.
Pierwszy – Co z ciebie za historyk….
Kilka godzin później:
Pierwszy – Mamo, a co robiłem dwa lata temu dokładnie tego dnia?
Ja – Nie wiem.
Pierwszy – Przecież jesteś historykiem!

*****
Rozmowa przez Skype z ciocią. Mina cioci bezcenna i nie do powtórzenia ;).
Drugi – Ciociu! A ja umiem po angielsku coś powiedzieć. Wiesz co to „kał”?
Ciocia – Co proszę?
Drugi – No „kał”!
Ciocia – Nie wiem.
Drugi – Samochód!
Ciocia – Aha. A wiesz jak po angielsku jest krowa?
Drugi – Wiem! „Kał”.

PS: jeszcze ma czas na mówienie głoski „r”.

****** Dialog archiwalny

Pierwszy (lat około 2-3) – Ja wiem jak się ten wasz pies nazywa!
Ciocia – Tak?
Pierwszy – Kiła!

Pies ma na imię Kira 😉

***** Dialog archiwalny

Ja do 2,5 letniego Pierwszego (Drugi miał około pół roku) – Synku, nie dawaj Drugiemu małych zabawek, bo się zadławi.
Pierwszy –  Dużych nie! Bo nie mieszczą się w buzi.