Matczyny relaks


Tak! To musiał być ten dzień i ta chwila! Kolacja praktycznie gotowa. Chłopcy po cichutku i bez kłótni bawili się w swoim pokoiku. Trzecia próbowała zgarnąć ojcu wszystko co miał na talerzu. Mogłam zniknąć.

Wygłosiłam mowę!

  • Mężu mój – ach ach – idę na długi relaks do łazienki. Nie będzie mnie z 15 minut. Drzwi zostawię uchylone, coby raczkującej dziewczynki znów z rozpędu w łepek nie trzepnąć.

Jak powiedziałam tak i zrobiłam. No bo wszak szybki prysznic mam codziennie, a dłuższy rzadziej.

Najpierw pojawiła się moja ukochana córka. Ona uwielbia stać przy wannie – śmiać się i tańczyć, bo wie, że po mnie jest jej kolej. No da się przeżyć. Niestety z powodu małej ilości miejsca nasza łazienka (jak w większości polskich domów) to także toaleta.

Odwiedził mnie mój pierworodny syn „na dłużej”. Nic to – życie, damy radę. Dobrze się nie rozkręcił w rozmowie jak przyszedł młodszy. Drugi lubi te sprawy załatwiać ze starszym bratem. (Zresztą czasem się zastanawiam czy to nie są jakieś imprezy w tej łazience).

Jeden na toalecie, drugi na nocniku, pomiędzy nimi raczkujące i wstające niemowlę. Myślę – kij! Nie dam się! To mój czas. Powtarzam w myślach- to mój relaks! Mój relaks! MÓJ!

Najpierw zagadali, czy na pewno myję głowę i czemu robię sobie z ręcznika turban, a potem to już opowiadali sobie mrożące krew w żyłach historie. No dałabym radę z tym relaksem, ale…

Trzecia wstała koło toalety i próbowała spod deski wyrwać „mydełko”. Drugi zaczął machać miską i robić z niej piłkę. No nie dałam rady nerwowo! 

Zawołałam męża :D, żeby ich wszystkich zabrał! Pierwszy się ogarnął sam. Drugi prawie też, chociaż bombę nocnikową trzeba było sprzątnąć zanim Młoda znów się pojawi.

Jak tylko wyszłam z łazienki, rodzina wróciła do normy – każdy w swoim kąciku ani pomyślał o tym by spędzać czas przy mnie. Piernicze – następnym razem nic nie powiem!

PS: Rysunek to moje dzieło  starałam się jak mogłam  za to mam prawa autorskie do niego 

Styczniowe rozmowy

Wujek – Powiedz rozwelworyzowany rewolwer.

Pierwszy – Nie umiem, ale umiem powiedzieć karabin maszynowy.

Ja (podczas czytania zagadek o bajce Strażak Sam) – Czy oficer „Sztil” ma brodę?

Chłopcy – Ma!

Ja – Nie ma brody, ma tylko wąsy.

Pierwszy – No co ty mamo? Każdy ma przecież brodę, ty też.

Pierwszy – Mamusiu, mogę jeszcze jedną chusteczkę, bo tamta już brudna?

Ja – Ok.

Pierwszy – Tak wyczyszczę, że będzie się śliniło.

Drugi – To jest karetkaska.

Pierwszy – Raczej karetkarka.

Ja – Wy bawicie się karetką?

Pierwszy – Tak.

Ja – To mówi się ratowniczka.

Drugi – Tatusiu, a ja dziś myłem ścianę!

Tatuś – To ja chyba nie chcę wiedzieć już nic więcej.

Drugi – Wcześniej pomalowałem ją kredką.

Gra ciepło – zimno

Na czym polega gra w ciepło-zimno chyba nie muszę tłumaczyć ;). Zaczęliśmy bawić się wczoraj, gdy miałam ukryć ludzika LEGO, żeby mogło go znaleźć pogotowie górskie :).

  • Dziś postanowiliśmy pobawić się jeszcze raz. Dostałam do schowania ogień z klocków, a oni go szukali przy pomocy łodzi strażackiej i jednego samodzielnego ratownika. Stanęli przy oknie i zaczęłam grę:

Ja W tym miejscu jest zimno.

ChłopcyNieprawda! Ciepło!

JaZimno!

PierwszyKaloryfer grzeje i jest ciepło!

  • Po przypomnieniu zasad gry, Drugi wyszedł z pokoju, a fanty chował Pierwszy. Oczywiście trzylatek nie wytrzymał i podglądał.

Pierwszy – Mamo! On oszukiwał i znalazł błyskawicznie. To nie fair!

Drugi – Nie oszukiwałem. Ja mam radar oczowy.

  • No to zabawa od nowa :). Tym razem młodszy dostał opiekę mamusi, żeby było uczciwie. Wróciliśmy i Pierwszy naprowadzał brata. Za łóżkiem miało być gorąco – zaglądamy, a tam pusto.

Pierwszy – A nie! Zapomniałem, tam jednak nie ma.

  • Zmiana ról, tym razem chował Drugi. Wszedł poszukiwacz usłyszał:

Drugi – Tu jest ciepło, ale tam na łóżku schowałem.

  • Kulturalnie udawał, że nie słyszy, ale zgubę znalazł szybko. Kolejna zamiana, ja z młodszym znów udaliśmy się do drugiego pokoju. W drodze powrotnej usłyszeliśmy:

Pierwszy – Trzeeeciaaaa nieeee nie ruszaj tego!

  • Młody na środku pokoju położył hełm wojskowy. Trzymał go kurczowo przyklejonego do dywanu, bo w jego stronę dość szybko przemieszczała się Trzecia. Ona chyba nie rozumiała, że to kryjówka. Była przekonana, że taki hełm brat wyciągnął specjalnie dla niej. Na wszelki wypadek przyspieszyła wydając odgłosy dzikiej radości. Drugi nie zauważył, że brat dziwnie pilnuje hełmu i bardzo długo szukał tego ognia z Lego.
  • Po kolejnym schowaniu Drugi bardzo się starał nie popełnić błędu podpowiedzi. Bardzo się starał milczeć i nie machać rękami. Tylko nóżki z ekscytacji się ruszały. Pierwszy też załapał o co chodzi, a skrytki miał coraz bardziej zagmatwane. Najlepiej jednak bawiła się Trzecia, na którą nie zwracali uwagi i gdyby nie to, że czasem chciała zabrać cenny hełm to mogła robić co chce.

Obserwując ich miałam naprawdę ostry ubaw :). Na zdjęciu widać nawet ten hełm co robił za kryjówkę :). Pierwszy siedzi na stoliku, żeby nie skakać po podłodze. Drugi dopytuje to gdzie w końcu jest ciepło. A Trzecia…za moimi plecami korzystała z tego, że nikt na nią nie patrzy.